Dziennikarze na podsłuchu

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podsłuchiwała dwóch znanych dziennikarzy - Bogdana Rymanowskiego z TVN24 oraz Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej". Nagrywano m.in. rozmowy prywatne dziennikarzy, które nie były związane z badaną sprawą.

ABW podsłuchiwano dziennikarzy TVN24 i "Rzeczpospolitej" w związku z głośną w 2008 roku próbą samobójczą byłego dziennikarza TVP Wojciecha Sumlińskiego, który był podejrzewany o handel tajnym aneksem raportu weryfikacji WSI - ujawniła "Rzeczpospolita" i dziennik "Polska".

Reklama

Sprawa podsłuchiwania dziennikarzy wyszła na jaw przypadkowo kilka dni temu. Dodatkowo miało to miejsce podczas rozprawy cywilnej (!) wytoczonej przez ppłk Jacka Mąkę "Rzeczpospolitej" przed Sądem Okręgowym w Warszawie, na której odtajniono stenogramy podsłuchów ABW. Okazało się, że zawierały one zapisy rozmów m.in. Bogdana Rymanowskiego z TVN24 oraz Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej".

Dlaczego nagrywano dziennikarzy?

W lipcu 2008 roku Sumliński w jednym z warszawskich kościołów próbował popełnić samobójstwo. Wcześniej rozesłał do kilku dziennikarzy list. W kościele, gdzie miało dojść do samobójstwa jako pierwszy pojawił się Gmyz, który dzwoniąc z komórki Sumlińskiego do Rymanowskiego konsultował się jakich argumentów ma używać, by odwieść mężczyznę od samobójstwa. Potem Rymanowski sam przyjechał do parafii - opisuje "Rzeczpospolita".

Nie byłoby w tej sprawie nic dziwnego, gdyby jedynie te rozmowy nagrano i ujawniono. Jednak okazuje się, że szpiegowanie dziennikarzy trwało nadal - ABW podsłuchiwało także ich prywatne rozmowy, które nie były związane ze sprawą. W tym przypadku mogło dojść do złamania prawa, bo zgodnie z przepisami, materiały, które nie dotyczą sprawy powinny zostać skasowane. A tymczasem je zapisywano oraz odtajniono.

Sprawa budzi wielkie emocje wśród środowiska dziennikarskiego oraz wśród polityków.

"Nie miałem złudzeń, że być może jestem podsłuchiwany ale teraz jest materialny dowód, że dziennikarze są podsłuchiwani. I to jest w tej sprawie najbardziej zaskakujące i oburzające" - powiedział w TVN24 Bogdan Rymanowski, który dodaje, że jest to sytuacja niebezpieczna, bo każdy dziennikarz może się znaleźć "na drutach".

"Dziwne rzeczy działy się z moim telefonem, rozmowy były ciągle przerywane" - przyznaje w TVN24 Cezary Gmyz z "Rzeczpospolitej".

Obaj uważają, że ta afera może spowodować, że informatorzy, którzy chcą pozostać anonimowi, nie będą przekazywali dziennikarzom wartościowych informacji.

Warto dodać, że na zwołanej w sobotę, 17 października, konferencji prokuratura zaprzeczyła, by prowadziła osobne, telefoniczne podsłuchy dziennikarzy TVN24 i "Rzeczpospolitej". Przyznała, że podsłuchiwała byłego dziennikarza TVP, w sprawie którego było prowadzone postępowanie. Wcześniej także ABW zaprzeczyła, by prowadziła podsłuchy dziennikarzy.

Dowiedz się więcej na temat: Nie | prywatne | Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego | ABW

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje