Dziennikarka stacji Nowa TV uniewinniona

Sąd Rejonowy w Zambrowie (Podlaskie) uniewinnił dziennikarkę telewizyjną, która w ramach prowokacji udawała urzędniczkę MSWiA, od zarzutu nieuzasadnionego wezwania policji. Uznał zaś jej winę za podanie policjantom nie swoich danych, ale odstąpił od wymierzenia kary.

Autorka dziennikarskiej prowokacji, Iwona Poreda-Łakomska

O wyroku poinformował PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łomży sędzia Jan Leszczewski.

Zambrowska policja postawiła dziennikarce stacji Nowa TV Iwonie Poredzie-Łakomskiej dwa zarzuty z kodeksu wykroczeń. Zarzuciła jej, że w styczniu tego roku wprowadziła w błąd dyżurnego zambrowskiej komendy powiatowej co do swej tożsamości i miejsca pracy podając mu nie swoje nazwisko, a jako miejsce zatrudnienia wskazała gabinet polityczny wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego.

Reklama

Policja obwiniła też dziennikarkę o to, że - jak to ujęto w zarzucie - fałszywą informacją wywołała niepotrzebną czynność policji - bo po informacji, iż zepsuł się jej samochód i potrzebuje pomocy (np. podwiezienia do hotelu lub holowania), na miejsce rzeczywiście przyjechał patrol. Po przybyciu funkcjonariuszy okazało się, że całe zdarzenie było dziennikarską prowokacją; nagranie pokazano w Nowej TV. Wynika z niego, że policjanci przyjechali, by pomóc uruchomić samochód, w którym zawiódł akumulator.

Przed sądem w Zambrowie dziennikarka nie przyznała się i chciała uniewinnienia; w jej ocenie prowokacja była przemyślana, rzetelnie przeprowadzana i okazała się udana. Policja wnioskowała dla niej o karę 1 tys. zł grzywny i podobnej kwoty, w formie nawiązki, na Fundację Wdów i Sierot Poległych Policjantów. 

We wtorek Sąd Rejonowy w Zambrowie ogłosił wyrok w tej sprawie: uznał dziennikarkę za winną wprowadzania dyżurnego w błąd co do swej tożsamości i miejsca zatrudnienia. Biorąc jednak pod uwagę m.in. charakter i okoliczności czynu, odstąpił od wymierzenia kary. Od drugiego zarzutu (wywołania działań policji poprzez podanie fałszywej informacji) dziennikarkę uniewinnił.

Uzasadniając wyrok w części uniewinniającym sąd podkreślił, że to policjanci "zrobili w tej sprawie więcej niż musieli", bo nie musieli przyjeżdżać z pomocą - wystarczyło, by podali kobiecie numer do pomocy drogowej.

Orzeczenie jest nieprawomocne i można się od niego odwołać. Poreda-Łakomska powiedziała PAP, że skorzysta z tego prawa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje