Angażuje się w sprawy kobiet

Kinga potrafi wczuć się w sytuację kobiet, którym pomaga, stąd jej zaangażowanie - mówi Ilona Wrońska o serialowej bohaterce z "Na Wspólnej". Aktorka opowiada też o swojej nowej pasji.

Pani bohaterka - Kinga miała już pokonać problemy z wydawnictwa. Tymczasem znienawidzony Smolny wciąga Basię w swoje sidła...

Reklama

Ilona Wrońska: - W tej sprawie nic niestety nie da się już zrobić, ponieważ Basia nie wierzy, że Krzysztof mógł się tak podle zachować w stosunku do Kingi. Mało tego, jest przekonana, że trafiła na osobę, która jest jej pisana. Przyszedł facet, zamieszał i jest konflikt. No cóż, zdarza się. Przez jakiś czas jeszcze dziewczyny nie będą mogły dojść do porozumienia. Sytuacja zmieni się w momencie, gdy Basia zdecyduje się związać z Krzysztofem na stałe. Kinga będzie musiała się chyba do tego przyzwyczaić.

Zmieniła pracę. Prowadzi kurs aktywizacji zawodowej. Widać, że bardzo angażuje się w sprawy kobiet, z którymi się spotyka.

- Jej sposób bycia i wyczulenie na krzywdę ludzką sprawia, że potrafi wyobrazić sobie siebie w sytuacji, w jakiej są kobiety, którym chce pomóc. Każda z kursantek,ma rozpisaną swoją historię, w której Kinga na żywo uczestniczy. Jedna z bohaterek ma czwórkę dzieci, jest bez środków do życia. Komornik chce ją wyrzucić z mieszkania. Kinga będzie walczyć, żeby do tego nie doszło.

- Inna osoba z kolei okaże się złodziejką. Moja bohaterka spróbuje znaleźć wyjście, by zapobiec takim zdarzeniom. Najmłodsza kursantka, to matka z dzieckiem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, samotnych matek jest dużo. Problem w tym, że dziewczyna jest analfabetką. W tych czasach to nie do pomyślenia. Kinga będzie musiała stanąć na wysokości zadania, by podołać temu wyzwaniu, bo można to tak nazwać.

Na szczęście ma duże wsparcie w mężu. Doradzi, podsunie zawsze jakiś mądry pomysł.

- Dom to oaza spokoju. Przynajmniej tak powinno być. Kinga ma ustabilizowane życie rodzinne. To dużo ułatwia, bo może się skupić na bieżących sprawach. Z mężem mają dobry kontakt, więc mogą pogadać. Zresztą, nawet gdyby chciała coś ukryć, to się nie da, ponieważ tak dobrze się znają i zaraz widać, że coś nie tak. Przed Kingą ciężki czas. Będzie musiała obmyślić strategię działania, jak pomóc tym osobom. Chce również popracować nad programem dla osób bezrobotnych, żeby był dla nich bardziej zrozumiały.

Podobno ma pani nową pasję?

- Latem zrobiłam prawo jazdy na motocykl. Kupiłam motor i jeżdżę. Spełniłam swoje marzenie. To dopiero początki. Staram się jeździć ostrożnie, ponieważ wiem, do czego może doprowadzić brawura. Mój brat, który jest zawodowym kierowcą i jeździ tirami, powiedział, że teraz mogłabym jeszcze zrobić prawo jazdy na samochody ciężarowe. Nie jest powiedziane, że tak nie będzie (śmiech). Jak usiadłam za kierownicą jego samochodu, wrażenia były ogromne.

Rozmawiała Maria Ostrowska.

Dowiedz się więcej na temat: kinga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje