Filmowi Ziski Riemann brak tego obciążającego balastu, który pomimo początkowego entuzjazmu, zatopił w mojej pamięci i żołądku "Salę samobójców". Pierwsze ujęcie polskiego filmu zapowiadało konkretną stylistyczną jazdę po głównych arteriach i obrzeżach popkultury. Doprowadzony na skraj wytrzymałości nastolatek i jego burżuazyjni rodzice cali unurzani w pudrze, tkwią na widowni w operze, zaś widz czeka, aż bohaterom spod naciągniętych w niesmacznym grymasie ust wysuną się po dwa, ostre jak brzytwa, kły. Niestety, cały nastoletni koloryt w filmie Komasy stanowi jedynie kostium dla prowadzonej grubą krechą analizy socjologicznej.
"Lollipop Monster" jest mniej pruderyjną kuzynką filmu Komasy, prowokującą nastoletnim erotyzmem, fascynującą swoim niezdeterminowanym kształtem i wywołującą zażenowanie kompletnym brakiem obciachu. Jednocześnie z naszego pola widzenia, ani na moment nie znika tragizm i rodzinne perturbacje bohaterek, znajdujące swój wyraz w rozmaitych artefaktach, w których Oona i Ari zaklinają rzeczywistość: obrazach, słowach piosenek, szesnastomilimetrowych filmach i rozmazanych śladach szminki.
Film Ziski Riemann balansuje na granicy powagi i campu jak rozstrojony amplituner z konkretnym podbiciem, ergo - jak emocjonalny barometr nastolatka. Przez całość tej konstrukcji prześwieca jednocześnie szczerość autobiograficznego stelaża, który legł u podstaw scenariusza. Autorka, która wedle własnych słów czuła się za kamerą jakby strzelała farbą po suficie, organizuje ten kolorystyczny misz-masz z ogromną konsekwencją, czerpiąc z twórczości takich tuzów komiksu, jak Daniel Clowes (w lżejszych sekwencjach) i Charles Burns (w mroczniejszych).
"Lollipop Monster" brak może precyzji, z jaką Terry Zwigoff zaadaptował "Ghost World" Clowesa, czuje się w nim jednak autentyczny entuzjazm oraz umiejętność przekuwania bolesnych doświadczeń w przepełnione ironią i suspensem historie, wywiedzioną ze znakomitej niemieckiej sceny komiksu autobiograficznego.
Jeśli nie jesteś jedną z tych osób, która sarka z niesmakiem widząc grupę kolorowej młodzieży w autobusie miejskim, to powinieneś/powinnaś zmierzyć się z "Lollipopem". Zapewniam, że truskawki jeszcze nigdy nie były spożywane równie zmysłowo.
7,5/10
"Lollipop Monster"
Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!
Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!






Tej nocy będziesz mój
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
~konserva
zachowania to ja przepraszam,gdzie nas to zaprowadzi,lub już tam jesteśmy?
~Green Baron
na takie bzdety. Lepiej niech sie wezmą za cos innego niż kręcenie takich filmów.
~Kinoman
~qrw
~Johny
rozumu przy pisaniu recenzji. Juz takiego lania wody ze slownikiem wyrazow obcych pod jedna pach...
~SRANIE DONKA
POZOREM BEDZIE WPROWADZAL KAMERY I INWILIGACJE. TUSKU ZBRODNIARZU ODDAJ DZIECKO !!
~Jan
wstępu tej recenzji bo autor tak się sili na inteligencję. Facet, im piszesz prościej i wstawias...
~news 2012
dzieci rodzące dzieci.
~fiuuu
~xy
wykształconych pierwszorzędnych cech płciowych, to dalej dzieci, tylko bawiące się nie lalka bar...
~vis35
z mózgu normalnym ludziom.
takie filmy doprowadzą świat do zagłady.
~rapaport
elit hermetyczny dla pospólstwa, bo jak stwierdził jeden z ówczesnych filozofów, czym byśmy się ...
~beta
wcześniej..pewnie nic. Jeden zrozumie , inny uda, że zrozumiał a jeszcze inny nawet nie będzie u...
~rzygać się chce
autor powyższego tekstu :-((
~dupowy-artykul
~Florence24
~B.M. Pieron.
~ouf xkghx
permanentne impotentki - nastolatki i prawdziwy sex haha:) Chyba raz w roku hihihihihi:) A potem...
~bleee
recenzja...
z otwartym slownikiem synonimow na kolanach...
~BLe
mam tego syfu wokół siebie. Co do "obciachu" to koleś weź to słowo w kieszeń i skocz do poprzedn...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »