Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

"Przetrwanie": Wielkie oczy wilka

Autor informacji: Anna Bielak

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Mordercza walka o życie w ciężkich warunkach lodowatej Alaski to temat najnowszego obrazu Joe Carnahana, opartego na opowiadaniu "Ghost Walker" Iana Mackenziego Jeffersa. "To film o przetrwaniu, ale nie tylko fizycznym - o utrzymaniu ciała i duszy w jednej całości" - mówi odtwórca głównej roli, Liam Neeson.

Kadr z filmu "Przetrwanie"
Kadr z filmu "Przetrwanie" /materiały dystrybutora

Na zlodowaciałej pustyni rozbija się samolot z kilkudziesięcioma osobami. Przeżyło kilku mężczyzn. Wokół grasuje wataha wilków. Ucieczka w nieznane niesie nadzieję na przeżycie. Przetrwanie staje się celem.

Joe Carnahan byłby doskonałym towarzyszem zabaw Petera Weira i Stéphane'a Rybojada. Każda grupa potrzebuje przywódcy, a Carnahan może pretendować do tego miana. Wyreżyserowane przez niego "Przetrwanie" jest filmem wpisującym się w krąg przerysowanych emocjonalnie filmów z drogą w tle. W porównaniu z "Niepokonanymi" (2010) i "Terytorium wroga" (2011), które poruszają analogiczne wątki, wypada jednak najlepiej. W filmie Carnahana jest najmniej żenujących sytuacji i najwięcej cielesności skonfrontowanej z okrutnym środowiskiem zewnętrznym.

Opowiadając o mężczyznach i ścigających ich wilkach, reżyser dokonuje zrównania dwóch gatunków. Sprawdza, jakie cechy i umiejętności zapewniają przetrwanie, a które są bezużyteczne w starciu ze zlodowaciałą rzeczywistością. Świat jest pełen pułapek. Nic nie jest tym, czym się wydaje. Miękki, puszysty śnieg uratował grupę mężczyzn (wśród nich Liama Neesona) z lotniczej katastrofy - wpadli w śnieg i w nim znaleźli schronienie.

W tym samym śniegu brną później na oślep, uciekając przed wilkami, ze spowolnioną prędkością, z jaką biegnie się w sennych, bezbarwnych koszmarach. Oryginalny tytuł filmu brzmi zresztą "The Grey". Czy zapowiada to szarą, zwyczajną historię? Nie, szarość stoi tylko w przejściu między czernią a bielą - między skrajnymi barwami w palecie, między krańcowymi emocjami. Film Carnahana to zapis strachu zmieszanego z nadzieją, to historia człowieka, który wpadł w sidła zastawione przez śmierć.

Ottway (wspomniany Liam Neeson) chce się zabić. W jednej z początkowych sekwencji wkłada sobie do ust lufę strzelby. Potem - jako ten, który zna zasady rządzące społeczeństwem wilków - staje się jednak liderem rozbitków. Walczy o przetrwanie z równym zapałem jak oni. Śmierć zastawia wnyki, Ottway przechodzi niebezpiecznie blisko, ale za każdym razem je omija.

Nie ma w tym ani krzty reżyserskiej niekonsekwencji. Ten, który nie miał po co żyć, znalazł cel i ludzi, którymi trzeba się zająć. To wystarczy. Brzmi melodramatycznie i jest ckliwe? Bez wątpienia.

Sceny o duchowym zabarwieniu i sekwencje męskich rozmów przy ognisku, kończące się intymnymi zwierzeniami, są autentycznym, drażniącym problemem "Przetrwania". Reżyser nie zdołał uciec przed tanim sentymentalizmem.

Znacznie lepiej wychodzi mu przeprowadzanie bohaterów filmu przez mroźny, zimowy las niż zagłębianie się w meandry ich bolesnych wspomnień. Lepiej dotykać lodu i czuć, jak odmarzają palce, niż badać strukturę płatków śniegu i opowiadać wszystkim wokół, że jest skomplikowana.

Joe Carnahan to jednak dobry rzemieślnik, który ma dobrą rękę do realizowania filmów przygodowych. Jego bohaterowie giną jeden po drugim w momentach, które były dla nich wyzwaniem. Ponoszą klęskę tuż przed zwycięstwem, pokonują własne słabości i umierają w świetle własnej chwały.

Reżyser dba o to, by na ekranie śmierć wyglądała atrakcyjnie. Zna wymóg konwencji, jaką wybiera na początku, i stara się jej trzymać do końca. Realizatorska konsekwencja jest zaś czymś, co warto docenić, bo to atrybut, którego nie posiada wielu współczesnych twórców.

5/10

"Przetrwanie"

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player


---------------------------------------------------------------------------------------

"Przetrwanie", reż. Joe Carnahan, USA 2012, dystrybutor Monolith Films, premiera kinowa 23 marca 2012 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
OCZ,
\ Film,
Nie,
O

Zwiastuny


    Skomentuj artykuł:

    Wasze komentarze (39)

    Dodaj komentarz

    ~partyka -

    wsumie na końcu niewiemy czy on wygrał czy nie możemy sie tylko domyślać dlatego powinni wymyślić 2 część film jest super

    ~jim -

    nikt nie przeżył ,film ok

    ~ewa24 -

    nie ma nic bardziej nużącego niż film o grupie facetów.w jakiejkolwiek by się oni sytuacji nie znależli..i te"męskie"rozmowy..proste,przewidywalne,o niczym..

    ~ASW -

    FILM GENERALNEI ZASADZA SIE NA BZDURNYCH REALIACH, ZE OTO WILKI POLUJA NA GRUPKE LUDZI. TAK NAPRAWDE WILKI BOJA SIE LUDZI I ICH UNIKAJA MAJA INNE OFIARY: JELENIE, SARNY, DROBNE SSAKI.A JUZ W OGOLE PODCHODZENIE ICH TAK BLISKO OGNIA TO ILUZJA

    ~ASW -

    I JUZ NIEPRAWDA BO PRZEZYL JEDEN LIAM NEESON I JESCZE NIE WIADOMO BO KONCZY SIE NA TYM JAK STAJE DO WALKI Z BESTIĄ:) TEZ MOGŁ ZGINAC.:)

    ~GOSC -

    Dobry film warty obejzenia

    ~PO dymisja -

    Cienkie Bolki - zapraszamy do POlski na przetrwanie w realu za 760 zł albo 1020 zł !!!

    ~sdf -

    Dla mnie przesadzony był to obraz, w którym wilki zachowują się jak wilkołaki...

    ~dry -

    W końcu jakiś film, który obejrzałem do końca, a i koniec był super, nie jak w tych wszystkich w filmach z masą efektów specjalnych, co już na początku wiadomo jak się skończy. Dawno nie widziałem tak dobrego filmu.

    ~gameHOG -

    Najgorszy film jaki ostatnio widziałem. Ci co przeżywają takiego gniota jakoś emocjonalnie to chyba są ślepi bo dosadniej nie napiszę. Tania tragifarsa na którą szkoda czasu i zdrowia. Dawno nie widziałem tak infantylnych, tępych scen pełnych sentymentalizmu które wywołują na przemian śmiech i totalne zażenowanie. Nie polecam nikomu.