Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

"Imagine": Wyobrazić sobie, znaczy zobaczyć

Autor informacji: Joanna Ostrowska

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Głównym bohaterem nowego filmu Andrzeja Jakimowskiego ("Zmruż oczy, "Sztuczki") jest Brytyjczyk Ian, który uczy orientacji w przestrzeni międzynarodową grupę dzieci - pacjentów kliniki dla niewidomych, chociaż sam... także jest niewidomy.

Kadr z filmu "Imagine"
Kadr z filmu "Imagine" /materiały prasowe

Osoby niewidome powinny zawsze chodzić z laską. To zdanie pojawia się kilkukrotnie w najnowszym filmie Andrzeja Jakimowskiego, który otworzył 28. Warszawski Festiwal Filmowy. Bunt przeciwko ustalonym z góry zasadom spotyka się z odrzuceniem osób widzących, które albo przestrzegają przed niebezpieczeństwem, albo po prostu oskarżają o naiwność i głupotę. Przecież nie ma sensu przekraczać granic zdrowego rozsądku i wierzyć, że dzięki innym zmysłom można wybrać się na niewinny spacer, nie mówiąc nikomu ani słowa.

Główny bohater Jakimowskiego, Ian (Edward Hogg) przyjeżdża do Lizbony nagle, trochę bez zapowiedzi. W klinice, która mieści się w budynku klasztoru, ma pomagać grupce niewidomych dzieciaków. Zajęcia Iana nie przypominają klasycznych lekcji alfabetu Braille'a. Tajemniczy przybysz wyciąga swoich podopiecznych z dusznych, klasztornych sal. Zmusza ich do spacerowania po podwórku. Jednocześnie z uporem maniaka powtarza im, że najpierw trzeba sobie coś wyobrazić, później można to usłyszeć i dzięki temu poruszać się swobodnie po danej przestrzeni. Dzieciaki są sceptyczne. Mają wątpliwości, czy Ian jest niewidomy, czy po prostu udaje. Nauczycielowi daleko do delikatnego, nudnego pedagoga. Oskarżony o kłamstwo nie waha się użyć środków ostatecznych. W końcu zabawa sztucznym, plastikowym okiem to nie lada gratka dla niemal każdego.

Wśród "uczących się" mieszkańców klasztoru najbardziej tajemniczą postacią jest Niemka Eva (Alexandra Maria Lara). Rzadko opuszcza pokój. Codziennie rano otwiera okno, żeby nakarmić ptaki. Dla Iana jej izolacja staje się wyzwaniem. Szczególnie, że Eva zniszczyła kiedyś swoją laskę, wściekła na siebie i swoje ograniczenia. Pewnego słonecznego dnia para wybierze się na krótki spacer, który skończy się kieliszkiem wina w miłej, lizbońskiej knajpce. Nikt nie zorientuje się, że coś może być "nie tak".

Pewnie na samym początku powinnam nawiązać do wcześniejszych filmów Jakimowskiego i wspomnieć, że "mrużenie oczu" i wszelkie "sztuczki", figle wyobraźni to domena tego reżysera. Nasz polski reżyser od zabaw ze zmysłem wzroku?! Nic podobnego. W "Imagine" wyobraźnia rzeczywiście wyznacza granice niezależności osoby niewidomej, ale wzrok jest najmniej ważnym zmysłem w świecie kreowanym przez enigmatycznego Iana.

Bohater Jakimowskiego, niczym samozwańczy prorok, zmusza swoich "uczniów" do wiary w niemożliwe. Dotychczas "widzący" nauczyciele przekonywali ich, że tak naprawdę najlepiej zaakceptować własną niepełnosprawność i cieszyć się, że ma się miejsce w przyjemnej, lizbońskiej klinice, do której ustawiają się tłumy chętnych. Dla Iana taka postawa jest nie do przyjęcia. Walka z ograniczeniem własnego ciała staje się jego celem życiowym. Nie przerażają go otarcia, zadrapania, drobne wypadki i krzyki niezadowolonych "normalsów". Dla dobra sprawy zdarza mu się nawet wykreować kilka baśniowych sytuacji, tak aby niewidomy niedowiarek uwierzył, że wypady po zmroku są jak najbardziej możliwe.

W "Imagine" widzowie mają rozpoznawać postaci poprzez dźwięki. Ian nagminnie, do znudzenia powtarza, że wyobraźnia jest podstawą. Bez niej nie można usłyszeć i w konsekwencji "zobaczyć". Do pewnego momentu na ekranie nie widać opisywanych przez bohaterów obrazów. Czar pryska, kiedy również ci widzący są w stanie ujrzeć, to co wcześniej wydawało się po prostu niemożliwe. Gdyby nie zbyt sugestywne kazania o sile ludzkiej fantazji i zabawna muzyczka w trakcie "psot" pana Iana, ciężko byłoby się w "Imagine" do czegokolwiek przyczepić. Szkoda tylko, że kiedy wreszcie wierzysz w siłę przewrotnego proroka, drobnego pijaczka stukającego zbyt głośno obcasami, na horyzoncie pojawia się wymarzony obiekt, który po prostu nie miał prawa tu być!

8/10

"Imagine"

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player


---------------------------------------------------------------------------------------

"Imagine", reż. Andrzej Jakimowski, Polska, Francja, Wielka Brytania, Portugalia 2012, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 12 kwietnia 2013 roku.

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
niewidomy,
Imagine,
recenzja,
Andrzej Jakimowski,
film

Zwiastuny


    Skomentuj artykuł:

    Wasze komentarze (11)

    Dodaj komentarz

    ~ktos -

    Film wyglada ciekawie. Szkoda tylko ze nie mozna dowiedziec sie nigdzie na jakiej podstawie zostala napisana fabula. Czy bylo to napisane przy uzyciu ekspertow czy to wymysl imaginacji osoby ktora praktycznie nic nie wie na ten temat?

    ~tłuczek -

    Nie wiem dlaczego ale wiedziałem że dostanie 8/10. Takie smuty zawsze są wysoko oceniane przez "znafcuf"

    ~Roman .. -

    Duża przykrość mieszkania na emigracji to jest brak dostępu do polskiej kinematografii. Bo co to za oglądanie w komputerze ... To jak słuchanie koncertu skrzypcowego w telefonie komórkowym. A Świat Niewidomych to przecież CZŁOWIECZEŃSTWO . Pamiętam jak nami zatrzepał film "Zapach kobiety". Wszyscy czuliśmy, że "niewidomi" widzą po prostu inaczej, niż my. Jak kto ma chwilę polecam genialnego w tej roli Al Pacino. A to, jak Romek Roczeń tak świetnie czuje klimat portu i jak to rewelacyjnie "sprzedaje" w swojej interpretacji "Port Amsterdam, to jest dla mnie zagadka nierozwiązywalna. Dają nam "niewidomi" lekcje człowieczeństwa.

    Załączniki:
    Lobuzek26

    Dobry Lobuzek26 -

    hmm... filmu nie znam ale Alexandra Maria Lara to swietna aktorka

    ~Siomki -

    No właśnie nie kolejny gniot. Na film zostałem wyciągnięty przez koleżankę i na początku podszedłem do niego sceptycznie. Film jednak okazał się dowcipny i całkiem interesujący.

    ~wxqwd -

    Kolejny polski gniot?

    ~Ciekawski -

    Taka przyziemna wersja Daredevil`a? ;D