"W starym, dobrym stylu" [recenzja]: Ostatni raz!

Świat staje w miejscu, kiedy nagle na twoje konto przestaje wpływać comiesięczny przelew. Jeśli hipoteka twojego domu jest obciążona - sytuacja staje się dramatyczna. Bank nie ma nigdy żadnych skrupułów. W przypadku Williamsburg Savings Bank na Brooklynie procedura polega na wysyłaniu kolorowych kopert z wezwaniem do zapłaty. Żółta to ostrzeżenie, czerwona - ostateczność.

"Trzech muszkieterów": Alan Arkin, Morgan Freeman i Michael Caine

"W starym, dobrym stylu" to komedia o trzech panach na emeryturze, którzy z dnia na dzień zostają pozbawieni najważniejszego, comiesięcznego przelewu. Przez lata pracowali w fabryce Wechsler Steel Co. Jakimś cudem udało im się przetrwać i przejść na zasłużony odpoczynek. Niestety, system jest bezlitosny. Fuzja firm, nowy kapitał, przeniesienie produkcji do Wietnamu i zamrożenie funduszu emerytalnego - z dnia na dzień cała załoga zostaje bez pracy, a dawni pracownicy bez emerytury. Żeby przetrwać, "trzech muszkieterów" sięga po środki ostateczne.

Reklama

Joe (Michael Cane), Willie (Morgan Freeman) i Albert (Alan Arkin) to - nic dodać, nić ująć - trio doskonałe. Rzeczywiście, film Zacha Braffa ("Powrót do Garden State", "Gdybym tylko tu był") opiera się przede wszystkim na kreacjach trzech weteranów. Dzięki nim absurdalny pomysł wyjścia z finansowego impasu, czyli skok na bank, staje się czymś naprawdę realnym. Działają wszystkie ironiczne dialogi i żarty. Panowie potrafią oczarować, ale tak naprawdę poza nimi film jest po prostu zbędny.

"Bajeczka" wykreowana przez Braffa może rzeczywiście sprawiać przyjemność. Koniec końców jest to jednak doskonały przykład lukrowanej opowiastki, która nie zapisze się w pamięci widza. "Trzech muszkieterów" radzi sobie doskonale, ale z minuty na minutę coraz trudniej uwierzyć, że ta fantazja ma jakikolwiek sens. Oprócz aspektu rozrywkowego, w sumie nie ma sensu liczyć na coś więcej. Oglądanie tej historii z perspektywy niedawnego kryzysu gospodarczego i koszmaru gigantycznej ilości obywateli, którzy tracą wszystko przez chorobę lipnych pożyczek, wydaje się być, delikatnie rzecz ujmując, nie na miejscu. 

Niespodzianką w "W starym, dobrym stylu" jest też drugi plan. Obok Cane'a, Freemana i Arkina zobaczymy nieziemską Ann-Margaret, Matta Dillona, czy Christophera Loyda (dr Emett Brown z "Powrotu do przyszłości"). Każdy z tych epizodów jest interesujący, ale działa tylko na zasadzie nostalgii. Zresztą ta sama idea przyświeca całemu przedsięwzięciu. W końcu "W starym, dobrym stylu" to remake filmu z 1979 roku w reżyserii Martina Bresta. W pierwszej wersji "trzech muszkieterów" zagrali George Burns, Art Carney i Lee Strasberg. Zawsze warto przypomnieć sobie klasykę, zanim obejrzy się "nowoczesną wizję" starej historii.

6/10

"W starym, dobrym stylu" [Going in style], reż. Zach Braff, USA 2017, dystrybutor Warner Bros. , premiera kinowa: 30 czerwca 2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama