Sława jest wspaniałą żałobą po szczęściu...

"Szalona miłość - Yves Saint Laurent", reż. Pierre Thoretton, Francja 2010, dystrybutor: Against Gravity, premiera kinowa: 27 maja 2011

Trzyliterowy skrót YSL jest jedną z najbardziej rozpoznawanych marek na świecie. Według Pierre'a Bergego był symbolem początków kariery młodego projektanta, ponieważ już na pierwszy rzut oka przypominał znak dolara, przez co niejako zapowiadał gigantyczny sukces. Yves Saint Laurent-projektant był ikoną mody, godnym następcą Christiana Diora, którego Francja utraciła pod koniec lat 60. i na chwilę wstrzymała oddech, czy oby na pewno haute couture przetrwa...

Reklama

Paradoksalnie bohaterem dokumentu Thorettona nie jest boski kreator gustów francuskiej i światowej elity ale jego życiowy partner Pierre Berge - opiekun, przewodnik, towarzysz, a przede wszystkim świadek glorii i spadkobierca fortuny.

"Szalona miłość" jest rodzajem dokumentalnego nekrologu, w którym porzucony partner wspomina swoją utraconą miłość punkt po punkcie nakreślając wspólną biografię od roku 1958 - pogrzebu Christiana Diora, na którym panowie się poznali. Łączyło ich nie tylko życie prywatne ale również, a może przede wszystkim, życie zawodowe. Razem stworzyli praktycznie z niczego nową markę i nowy dom mody. Należeli do kulturalnej elity Francji lat 60. i 70. - drinki z Warholem, wakacje z Jaggerem, spacery z Jeanem Cocteau...

Od samego początku blichtr, luksus i powszechne uznanie, co zaowocowało także bogatą kolekcją sztuki. Zgodnie z zasadami przykurzonej francuskiej arystokracji, która uwielbia "wycieczki" w zakamarki artystycznej awangardy, widzowie oglądają kolejne domy bohaterów, pojedyncze przedmioty, bibeloty, dzieła sztuki i wszelkiej maści "cacka", bez których panowie nie wyobrażali sobie życia. Zgodnie z ówczesną modą - dom w Marakeszu; na starość - spokojna posiadłość we Francji; w latach największej świetności - luksusowe, a zarazem "inteligenckie" mieszkanie w centrum Paris, Paris...

W ostatnich sekwencjach filmu toczy się już tylko licytacja zorganizowana rzecz jasna przez Cartiera. Wszystkie przedmioty z "pogrzebu kolekcji", jak wydarzenie wspomina Berge, osiągają horrendalne, wręcz niewyobrażalne ceny. Każdy najmniejszy bibelot znajduje swojego kupca. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku dokumentu Thorettona. Krystaliczny, czyściuteńki obrazek "wielkiego bohatera Francji", który oczywiście miewał upadki, nie stronił od alkoholu i narkotyków, ale mimo wszystko żył zgodnie z zasadami francuskiego savoir-vivre'u - "połkną" wszyscy widzowie.

Niebiańska wręcz filmowa laurka Pierre'a Bergego dla YSL momentami odrzuca przesytem pozy i nadęcia. Ciągła gloryfikacja projektanta, na przemian z nostalgią po jego stracie wydaje się być mieszanką wybuchową. Na dokładkę patetyczna muzyka lekko rozstrojonego fortepianu - wszystko w jak najlepszym guście. Gdyby nie materiały archiwalne z pierwszych pokazów YSL, czy zdjęcia z okresu kolekcji poświęconej Mondrianowi byłoby już piekielnie nudno i hagiograficznie. Nawet afera wokół perfum "Opium" i ostrej reakcji Chińczyków została potraktowana niczym wybryk "nieznanej natury".

6/10

Zobacz zwiastun filmu "Szalona miłość...":


Ciekawi Cię, co jeszcze w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: Pierre | Pierre Thoretton

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje