"Pięć tańców": Przed premierą [recenzja]

Amerykański film "Pięć tańców" to historia młodego tancerza, który na przekór rodzicom przyjeżdża do Nowego Jorku.

Przygotowania do spektaklu tanecznego trwają miesiącami. Aktorzy/tancerze poznają się nawzajem, przyzwyczajają , uczą poszczególnych fragmentów układu i w finale są od siebie uzależnieni. Ich życie w danym momencie jest całkowicie podporządkowane projektowi. Rodzina i przyjaciele schodzą na dalszy plan - liczą się tylko ci, z którymi współpracujesz; którzy podobnie jak ty uważają, że nie ma nic ważniejszego niż spektakl.

Reklama

Chip - osiemnastoletni chłopak z Kansas, który dzięki stypendium w szkole tańca miał szansę przenieść się do Nowego Jorku, dopiero rozpoczyna karierę taneczną. Na pierwszym treningu z czwórką innych tancerzy trzyma się gdzieś z boku. Raczej nie nawiązuje bliskich kontaktów, nie wchodzi w niepotrzebne dyskusje - bezustannie powtarza swoje partie układu. Jest młody i "niezniszczalny". Izolacja od reszty jest spowodowana wstydem. Chip nie ma gdzie mieszkać. Z dnia na dzień stracił mieszkanie. Jego rodzice to rozwiedziona para ludzi, którzy mają swoje własne problemy. Zdarza się, że obarczają nimi syna, który za wszelką cenę próbuje realizować swoje marzenia. Chip przestaje być tajemniczy, kiedy jedna z tancerek Katie przez czysty przypadek odkrywa, że chłopak nocuje w studio. Po kolejnej próbie zaprasza go do siebie do domu. Ta decyzja niespodziewanie zmienia relacje między wszystkim tancerzami.

"Pięć tańców" Alana Browna to z jednej strony projekt oparty na improwizacji, odrzuceniu twardego scenariusza, w którym tak naprawdę o strukturze decydują kolejne fragmenty układu przygotowywanego przez wszystkich tancerzy. Można odnieść wrażenie, że choreografia autorstwa Jonaha Bokaera dominuje - ma jednoznaczny wpływ na relacje między poszczególnymi postaciami. Z drugiej strony w filmie Browna bardziej liczy się sam spektakl - to, co rozgrywa się między poszczególnymi tancerzami w trakcie wielogodzinnych treningów. W jaki sposób przyzwyczajają i jednocześnie uzależniają się od siebie nawzajem, co niejednokrotnie wyzwala bardzo duże emocje. Czas po treningu wydaje się być niepotrzebny, bezproduktywny. To wtedy zaczyna się tęsknota za grupą. Wtedy podejmuje się niewłaściwe, pochopne decyzje, albo przełamuje wewnętrzne ograniczenia.

W filmie Browna na tle tanecznych przygotowań i tarć w grupie bliskich sobie ludzi najważniejsza wydaję się być postać Chipa. Dla niego przygotowanie do spektaklu to szybki kurs dojrzewania i przekraczania wewnętrznego tabu - uniezależniania się od toksycznej, tradycyjnej rodziny, która za wszelką cenę próbuje zniszczyć jego marzenia. Jednocześnie Chip po raz pierwszy w życiu zakochuje się i jest gotowy na poważny związek z mężczyzną. Dla niego tygodnie treningu przed premierą są ważniejsze niż sam finał. Wszyscy pozostali tancerze taką lekcję wychowania mają już dawno za sobą. Niestety, nie każdy był w stanie ponieść konsekwencje decyzji z przeszłości.

7/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Pięć tańców" (Five Dances), reż. Alan Brown, USA 2012, dystrybutor: Tongariro, premiera kinowa: 8 listopada 2013

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: tańce | \ Film

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje