"Nawet góry przeminą" [recenzja]: Raz trzy

Bohaterka filmu "Nawet góry przeminą" /materiały dystrybutora

Wszystko razem trwa ćwierć wieku. Przez dwadzieścia pięć lat życie trójki, a następnie czwórki bohaterów zmienia się diametralnie. Nie chodzi tylko i wyłącznie o relacje między nim, ale przede wszystkim o przestrzeń, która ich otacza. Kraj, w którym mieszkają, przechodzi specyficzną kapitalistyczną "rewolucję". Kolejne pokolenia szukają szczęścia w zupełnie innych częściach świata. Marzenia końca XX wieku przestają mieć znaczenie.

Reklama

W "Nawet góry przeminą" chodzi o pokazanie nieuchronnego rozwarstwienia społecznego, które objawia się nie tylko w podziale klasowym, ale przede wszystkim w zapominaniu o swoich korzeniach. Miejsce urodzenia przestaje być ważne - liczy się świat tu i teraz i to w jaki sposób jesteśmy w stanie w tym świecie funkcjonować.

Historia Tao, Zhanga i Liangzi rozpoczyna się w 1999 roku. Dwóch młodych mężczyzn stara się o względy pięknej Tao, która na co dzień pracuje w sklepiku swojego ojca, ale co roku jest gwiazdą lokalnych uroczystości noworocznych. Na samym początku filmu Jia Zhang-ke wybrzmiewa piosenka Pet Show Boys "Go West". Ten przekaz staje się klamrą narracyjną filmu i jednocześnie znakiem rozpoznawczym pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku. Trójkąt miłosny młodych Chińczyków pęka w momencie, kiedy Tao (Tao Zao) decyduje się na związek z Zhangiem (Yi Zhang) - bogatym przedsiębiorcą, który jest w stanie kupić całą kopalnię węgla w okolicy. Liangzi (Jing Dong Liang) zostaje odrzucony i postanawia opuścić rodzinne strony. Wkrótce młode małżeństwo spodziewa się dziecka. Rodzi się Dollar - nazwany w ten sposób tylko po to, żeby jego przyszłe życie było dostatnie i udane. Jest to jeden z wymowniejszych gestów w świecie z "Nawet góry przeminą". 

Reklama

Jia Zhang-ke wykorzystał schemat melodramatyczny, który został rozpisany na ćwierć wieku, aby opowiedzieć historię o tym, w jaki sposób XX wiek wyjałowił chińskie społeczeństwo uzależnione od marzeń o konsumpcji. W jednej ze scen filmu Zhang i Tao tańczą do muzyki techno w lokalnym klubie. Nie są w stanie przestać  - zapadają w trans. Od tego momentu tak naprawdę są razem. Od tego momentu również Tao staje się jedną z inwestycji Zhanga, który relację miłosną traktuje również jak coś w rodzaju wyzwania i interesu. W trzech kolejnych okresach motywem łączącym trójkę bohaterów staje się niemożność zrealizowania własnych pragnień i strach przed przeszłością, kiedy popełniono "niewłaściwe" decyzje. Społeczeństwo w świecie Zhanga, Tao i Liangzi to twór uzależniony od powtarzania wyuczonych zachodnich gestów i realizacji marzeń, które wiążą się z bezwzględną finansową niezależnością.

Jednocześnie Jia Zhang-ke próbuje poprzez chiński kostium opowiedzieć historię bardziej uniwersalną, w której nie liczy się pochodzenie. Ta próba zbudowania historii "dla każdego" jest chyba najbardziej nietrafioną decyzją w "Nawet góry przeminą". Najciekawsza bowiem w tej opowieści wydaje się być perspektywa przewidywania tego, co wydarzy się ze społeczeństwem chińskim do roku 2025 oraz jakie wyobrażenia ma na ten temat jeden z najważniejszych i najbardziej progresywnych chińskich reżyserów.

7/10

"Nawet góry przeminą" [Mountains May Depart], reż. Jia Zhang-ke , Japonia, Francja, Chiny 2015, dystrybutor: Against Gravity, premiera kinowa: 4 marca 2016

Dowiedz się więcej na temat: Nawet góry przeminą

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje