"Królowa Śniegu 3: Ogień i lód" [recenzja]: Andersen po rosyjsku

Rzadko na ekranach polskich kin pojawiają się animacje ze wschodniej Europy. Mamy teraz okazję zobaczyć rosyjską produkcję "Królowa Śniegu 3: Ogień i lód", w której poznajemy dalszy ciąg przygód Kaia i Gerdy.

To kolejna w historii kina interpretacji słynnej baśni Hansa Christiana Andersena. W tym przypadku odstępstw od literackiego pierwowzoru nie brakuje.

W trzeciej części serii spotykamy Kaia i Gerdę jako celebrytów, którzy są w trakcie tournée po lokalnych szkołach. Opowiadają tam o swoich przygodach z dwóch pierwszych części filmu - pokonania tytułowej Królowej i Króla Śniegu.

Między rodzeństwem dochodzi jednak do konfliktu. Kai jest zmęczony chałturzeniem i odgrywaniem wciąż tych samych scen. Dlatego - mimo młodego wielu - wolałby już przejść na zasłużoną emeryturę. Z kolei Gerda nadal nie może pogodzić się z utratą swoich rodziców, którzy zostali porwani przez Północny Wiatr i nie chce spocząć, dopóki ich nie odnajdzie.

Ostatnią nadzieją dla Gerdy może być legendarny Kamień Życzeń, który podobno znajduje się w katakumbach stolicy Lodowej Krainy. Kai nie ma jednak ochoty na kolejną niebezpieczną wyprawę. Dochodzi zatem do kłótni i rozdzielenia nierozłącznego (do tej pory) rodzeństwa.

Z pomocą Gerdzie przychodzi znany z poprzednich części troll Orm i tajemniczy poszukiwacz przygód Robin, którzy znają mapę prowadzącą do Kamienia Życzeń. Dziewczynka, nie zważając na sprzeciw Kaia, rusza na poszukiwania. Kamień zostaje odnaleziony, ale zamiast spełnić marzenia Gerdy uwalnia zaklęte w nim duchy Królowej Śniegu i Króla Ognia. Nieposkromiona moc zagraża teraz całej krainie i tylko Gerda i jej przyjaciele mogą to powstrzymać, zanim będzie za późno.

W porównaniu z dwiema pierwszymi częściami wzmocniona została ekipa scenarzystów, którzy pracowali nad "Królową Śniegu 3". Do pracy zaproszono Roberta Lence'a, współtwórcę nominowanego do Oscara "Dawno temu w trawie" oraz disnejowskiej animacji "Piękna i Bestia".

Udział Lence'a nie sprawił jednak, że Rosjanom udało się nawiązać walkę z animacjami Pixara czy Disneya. "Królowa Śniegu 3" nie ma oryginalności, która cechuje wiele amerykańskich produkcji. Szczególnie niewykorzystany wydaje się potencjał antagonistycznych sił, które zostały uwolnione przez głównych bohaterów. Oba żywioły stanowią raczej tło dla wydarzeń, co sprawia, że na ostateczne rozstrzygnięcie nie czeka się z wypiekami na twarzy.

Mimo niemałego budżetu (film kosztował prawie miliard rubli, czyli 16 milionów dolarów) "Królowa Śniegu 3" nie imponuje również od strony technicznej i przypomina raczej animacje, które na ekranach kin gościły kilkanaście lat temu.

Reklama

To wszystko sprawia, ze trudno uznać "Królową Śniegu 3: Ogień i lód" za film wyróżniający się humorem i dostarczający wrażeń estetycznych. Najmłodsi widzowie nie poznają twórczości Andersena, ponieważ film mocno odbiega od literackiego pierwowzoru. Może jednak warto wybrać się na seans tylko po to, aby zobaczyć jak robi się animacje po rosyjsku?

5/10

"Królowa Śniegu 3: Ogień i lód" , reż. Aleksiej Tsitsilin, Rosja 2016, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 23 grudnia 2016 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Królowa Śniegu 3: Ogień i lód

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje