"Nazywam się Cukinia" [recenzja]: Dzieci są niezwykłymi istotami

Kadr z filmu "Nazywam się Cukinia" /materiały prasowe

"Nazywam się Cukinia" to nie jest urocza animacja dla dzieci. Raczej dla tych starszych i dużo starszych. Idealna na przeczyszczenie kanalików łzowych. Mądra i piękna.

Nominowany do Oscara film Claude'a Barrasa oparty jest na powieści Gillesa Parisa "To ja, Matołek".

Historia 9-letniego Ikara, którego mama alkoholiczka nazywa go Cukinią. W wyniku nieszczęśliwego wypadku chłopiec zostaje sierotą. Trafia do domu, gdzie mieszkają podobne do niego dzieci: molestowane, bite, dzieci narkomanów, nielegalnych imigrantów, dzieci rodziców za biednych i za chorych. Brzmi zachęcająco, nieprawdaż?

Godzinna animacja Barrasa ma ogromny potencjał. Świetnie napisany, subtelny, nie ślizgający się po powierzchni scenariusz Céline Sciamma sprawia, iż zapominamy, że tak naprawdę oglądamy animowane kukiełki.

Reklama

Do tego dochodzi styl Barrasa - proste postacie z nieproporcjonalnie dużymi głowami i oczami, oszczędna ekspresja. Brak nadmiernego realizmu i perspektywa dziecka wzmacnia jedynie odbiór, bo zmusza do dopowiedzenia sobie wszystkich dramatów i problemów, które spotkały dzieci.

Barras doskonale wygrywa detale: latawiec i puszki po piwie (pamiątka po rodzicach), plaster na czole chłopca, opadająca grzywka molestowanej przez ojca dziewczynki. To film niezwykle świadomie operujący środkami, jakie daje animacja, wykorzystujący zarówno jej ograniczenia, jak i możliwości.

Film Barrasa nie jest sentymentalny. Działa na emocja. Ba! Działa na kanaliki łzowe od pierwszych minut. Jest to jednak piękna i mądra historia, niepozbawiona humoru, zwłaszcza, gdy świat dorosłych oglądamy oczami dziecka, a przede wszystkim niepozbawiona nadziei. Źli nie okazują się aż tak źli. Z pozoru przygnębiające miejsce okazuje się lepsze od domu, w którym czeka jedynie przemoc i strach.

Nawet w najgorszych życiowych momentach można nawiązać wspaniałe przyjaźnie. A co najważniejsze - dzieci są niezwykłymi istotami, które wiele są w stanie wybaczyć i znieść.

9/10

"Nazywam się Cukinia" (Ma Vie de Courgette), reż. Claude Barrs, Szwajcaria 2016, dystrybutor: Vivarto, premiera kinowa: 2 czerwca 2017 roku.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy