Reklama

"Eastern": Mściwe dziewczyny [recenzja]

A gdyby tak zamienić facetów na dziewczyny, zachód na wschód, konie na samochody, ostrogi na colę, a saloon na współczesne przedmieścia? W Polsce, bo przecież nie w jakiejś Kalifornii czy Nevadzie. „Eastern” to prawdziwie szalony pomysł i przewrotna zabawa dla kinomanów, którzy nie lubią na ekranie oczywistości, a bliska jest im estetyka filmów Yorgosa Lanthimosa i Quentina Tarantino.

A gdyby tak zamienić facetów na dziewczyny, zachód na wschód, konie na samochody, ostrogi na colę, a saloon na współczesne przedmieścia? W Polsce, bo przecież nie w jakiejś Kalifornii czy Nevadzie. „Eastern” to prawdziwie szalony pomysł i przewrotna zabawa dla kinomanów, którzy nie lubią na ekranie oczywistości, a bliska jest im estetyka filmów Yorgosa Lanthimosa i Quentina Tarantino.
Fotos z filmu "Eastern" /materiały dystrybutora

Potrzeba było widać talentu i przekory debiutanta, Piotra Adamskiego, żeby trochę w naszym kinie gatunkowym namieszać. Oto ulice podmiejskiego osiedla eleganckich domków jednorodzinnych. Na rowerze jedzie dziewczyna z przewieszonym przez ramię karabinem. Wbrew swej woli wplątana została w rodzinny spór, w którym ceną jest krew, a nawet życie. Chyba że sama zabije.

Adamski zwrócił już na siebie uwagę swoim poprzednim filmem - mocnym krótkim metrażem "Otwarcie" o śmierci na sprzedaż w świetle jupiterów i wśród wernisażowych kieliszków wina - w produkcji udział wziął nawet Zbigniew Libera. Także w pełnometrażowym debiucie młody reżyser idzie pod prąd. W polskie realia wprowadza prawo gjakmarrja oraz odwraca do góry nogami wszystkie klocki gatunku zwanego westernem. Efekt? Jeden z najbardziej oryginalnych polskich debiutów pełnometrażowych ostatnich lat.

Reklama

Skłócone rody mogą albo po kolei powybijać członków swoich rodzin, albo ich "wykupić", jednego po drugim. Pierwsze nie niesie żadnych konsekwencji - system zezwala na ten krwawy proceder, a kultura wręcz mu przyklaskuje. Zniewaga nie może pozostać bez zemsty. Drugie - cóż, kosztuje, i to dużo. Gdy spór dochodzi do dwóch nastolatek, dziewczyny postanawiają zmienić reguły gry. Nawet nie po to, żeby przerwać krwawy krąg. Chcą po prostu uratować własną skórę.

Piotr Adamski snuje swoją opowieść w promieniach palącego słońca, z przymrużeniem oka i z żelazną konsekwencją. Całkiem sprytnie wplata krwawe zasady w zwykłe, nawet nudne życie współczesnego przedmieścia. Polski. Ogródek, samochód i - broń! Na ile dziewczynom uda się przechytrzyć tradycję i własne rodziny? Czy przeżyją? A na ile uda się reżyserowi wciągnąć widzów w ten alternatywny świat?

Tuż przed prezydenckimi wyborami niektórzy będą pewnie czytać "Eastern" jako polityczną metaforę podzielonego kraju, z wrogimi obozami, niezdolnymi do pozbawionej przemocy i agresji dyskusji. Ale gdy odrzuci się poszukiwanie drugiego, trzeciego i czwartego dna, pozostaje zabawa kinem, a także dwie rewelacyjne młode aktorki: Maja Pankiewicz i Paulina Krzyżańska. Nie muszą dużo mówić - ich charyzma wystarcza, żeby wypełnić sobą ekran i wciągnąć w ten świat bez reszty.

Rok temu "Eastern" stał się jednym z najbardziej dyskutowanych filmów festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie. Teraz ma szansę powtórzyć ten sukces na większą skalę. Zemsta smakuje najlepiej... w kinie.

7/10

"Eastern", reż. Piotr Adamski, Polska 2019, dystrybutor: Against Gravity, premiera kinowa: 26 czerwca 2020

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Eastern
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama