Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Gdynia 2011

Obraz "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego zdobył Złote Lwy podczas 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Produkcję wyróżniono też za najlepszą reżyserię, zdjęcia, muzykę oraz montaż.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Czat room dla pokolenia z asymetryczną grzywką

Autor informacji: Jacek Dziduszko

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

"Sala samobójców", reż. Jan Komasa, Polska 2011, dystrybutor ITI Cinema, premiera kinowa 4 marca 2011 roku.

Główną rolę w "Sali samobójców" gra znany z "Wszystko co kocham" Jakub Gierszał
Główną rolę w "Sali samobójców" gra znany z "Wszystko co kocham" Jakub Gierszał /materiały dystrybutora

''Sala samobójców'' Jana Komasy, z uwagi na przywilej otwierania sekcji Panorama Special na tegorocznym MFF w Berlinie, jest z pewnością najgłośniejszą polską premierą pierwszego kwartału. Do ''Sali...'' jeszcze na etapie produkcji przypięto sporo metek. Czas zweryfikować domysły. Czy wreszcie powstał u nas film, którego twórcy autentycznie interesują się problemami młodzieży? Czy Komasa wyczerpująco analizuje problematykę zagrożeń, wiążących się z korzystaniem z sieci? Czy mamy pierwszy polski film emo? Czy, w końcu, ''Sala...'' jest rodzimym ''Avatarem'' lub ''The Social Network''?

Na każde z powyższych pytań można dać ambiwalentną odpowiedź. Komasa stworzył bowiem film szalenie ambitny (na tle indolencji współczesnego kina polskiego - to być może nawet najambitniejszy film ostatnich lat), ale nie do końca udany.

Próby dotknięcia istotnych dylematów młodych ludzi oraz tematyka alternatywnych, sieciowych tożsamości kumulują się tutaj w portrecie głównego bohatera, Dominika (znany z ''Wszystko, co kocham'' Jakub Gierszał). Dominik jest popularnym, lubianym licealistą, ma ładną dziewczynę, ale pewien szczeniacki wybryk rodzi w nim rozterki związane z tożsamością seksualną. Kompromitujący filmik trafia do sieci, komentarze znajomych są bezlitosne. Swoje problemy chłopak chowa za gotyckim makijażem i czarną, zaczesaną na oczy grzywką.

Jednocześnie Dominik jest dzieckiem z zamożnej rodziny. Nie może narzekać na brak luksusu ani brak zainteresowania ze strony rodziców, którzy - mimo ogromu pracy - kochają syna całym sercem. Jednak i w ich relacjach pojawiają zgrzyty. Rozczarowany brakiem zrozumienia ze strony bliskich i rówieśników, Dominik barykaduje się w pokoju i ucieka w wirtualną, alternatywną rzeczywistość ''Sali samobójców''.

Jest więc bohater ''Sali...'' postacią tyleż złożoną, co przeładowaną charakterologicznie. Z jednej strony Komasa kreśli portret jednostki odrzuconej, z którą niejeden młody widz mógłby podzielić rozterki, z drugiej - trudno o identyfikację, jeśli akcja osadzona jest w wyższych sferach - ministerialnych kręgach i świecie mody. Reżyser powtarza tu ten sam błąd, który jest udziałem większości twórców, parających się produkcją rozrywkową. Jakim sposobem przeciętny widz ma się ''przejrzeć w ekranie'', skoro na ekranie tym wciąż ogląda głównie niewielki procent społeczeństwa - klasę wyższą, którą na co dzień widuje w witrynach najdroższych restauracji?

Na szczęście skazy w rysunku głównego bohatera nie przekreślają wartości całego dzieła. Komasa bardzo sprawnie łączy tutaj dwie płaszczyzny narracyjne - świat ''Sali samobójców'' i real. Po pewnym czasie przestrzeń wirtualna - graficznie znajdująca się gdzieś pomiędzy Simami a ''Second Life'' - przestaje zaskakiwać a puste frazesy, za którymi kryją się zakompleksieni użytkownicy platformy, nużą, ale reżyser dobrze wie, kiedy zrobić cięcie i wrzucić bohatera i widzów z powrotem w szarą rzeczywistość. Dobrego rzemiosła i zręcznego opowiadania historii (mimo nielicznych dłużyzn), a także znakomitego prowadzenia aktorów (świetny drugi plan!) Komasie odmówić nie można.

Efekt finalny może nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, ale niewątpliwie wyróżnia się na tle nijakiego polskiego kina doby dzisiejszej. Krytyka będzie z pewnością kręcić nosem, ale widownia, z uwagi na nośną tematykę - podobnie jak to było w przypadku ''Galerianek'' - powinna dopisać. I mimo, że graficznie daleko ''Sali...'' do fajerwerków wizualnych ''Avatara'', a i temat sieci dojrzalej i z większym dystansem (oraz, oczywiście, lepszym efektem) przerobił ostatnio David Fincher, to przypadek Komasy uwidacznia, że młodzi twórcy jednak potrafią nawiązać dialog z widzem i ze współczesnością. Więcej takich debiutów - a w konsekwencji lepszych drugich i trzecich filmów - a rodzima kinematografia będzie uzdrowiona.

6,5/10

"Sala samobójców": kto jest kim?

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player


Nie wiesz, w którym kinie możesz obejrzeć film "Sala samobójców"? Sprawdź repertuar kin w swoim mieście!

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
marca,
asymetryczna grzywka,
z

Skomentuj artykuł: Gdynia 2011

Wasze komentarze (15)

Dodaj komentarz

~Mistrz -

Film kiepski na tle kinematografii światowej, dobry na tle polskiego chłamu ostatnich lat. Jest w nim zbyt wiele wątków, z których każdy mógłby być osobnym filmem, ale widocznie reżyser uważał że ma jedną szansę i musi wykorzystać wszystkie pomysły, ok.

~^^ -

Super film leprzego nie widziałam

~Aga -

REWELACJA! Ten film muszą zobaczyć rodzice i ich nastoletnie dzieci!!!

~Krzysztof M. -

moim skromnym zdaniem film jest nieco ciężki trochę trudny ale bardzo dobry polecam każdemu kinomaniakowi jako lekką odmianę od typowych filmów sensacja , komedia , przygoda itp.

~skoczny -

Wspaniały film!!! Gorąco polecam.

~archie -

kiepska recenzja.

~Kondzio -

O Boże...EMO to muzyka, nie styl życia, nie moda, emo to skrót od emocore, a ten z kolei to odłam punka, dalej, czytajcie brawo i inne popcorny ;) pozdro dla autora

~Załamany Gość -

Samobójstwo To jest poddanie się. Nie można się poddawać trzeba iść dalej przez życie jakie by niebyło. Ja juz dawno bym musiał nieżyć jak bym chciał się zabić z byle powodu naprzykład uperdliwa rodzina lub dziewczyna która oznajmiła dzis mi że nie chce związku tylko chce przyjaźń lub niech sobie ide swoją drogą ;( ale to mnie rozczarowało niewytrzymam tego bede musiał odrweagowąć czyli wypić coś mocnego lub potne się albo się powiesze juz 12 prób miałem ale zawsze mnie ktoś wyratował lub sam zrezygnowałem. może 13 będzie Udana żegnam

~Marcin Sz. -

super film trzeba zobaczyć

~Innovator -

a ja mam asymetryczną grzywkę i jakoś emo nie jestem. ;|