Oznaczał bowiem, że austriacki aktor musi zostawić swój wynajęty dom w Hollywood i wrócić do ojczyzny.
Gwiazdor "Bękartów wojny" mieszkał w Los Angeles od sierpnia zeszłego roku. Brał udział w zdjęciach do "Zielonego Szerszenia" Michela Gondy'ego.
Konieczność powrotu do Austrii wcale nie napawa go radością.
"Wydaje mi się, jakbym się tutaj urodził... Bylem wcześniej w domu na dwa tygodnie, a także na święta, ale zawsze tu wracałem. Teraz muszę się spakować i opuścić dom, w którym mieszkałem. Jestem kompletnie załamany" - wyznał Waltz.
"Cieszę się, że wrócę tu w maju" - dodał aktor.
Artysta twierdzi też, że ma z Los Angeles tylko dobre wspomnienia. Podobała mu się zwłaszcza jazda samochodem po mieście.
"Dano mi wspaniałe auto z nawigacją. Nie zawsze z niej korzystałem, żeby nie trafiać w korki uliczne, ale uwielbiałem to, że miała wiele różnych języków... Miałem ją nawet po polsku przez pewien czas" - stwierdził gwiazdor.





Na ratunek wielorybom
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
~?
???
dodaj komentarz »wszystkie wątki »