"Uważam, że Reagana w najlepszym wypadku można nazwać słabym aktorem, w najgorszym zaś klaunem" - mówi jeden z producentów, Jonas McCord, który, jak można się domyślić, nie był wielkim fanem prezydenta.
Do realizacji filmu zachęcił go jednak okres dorastania Ronalda Reagana. Dzieciństwo przyszłego prezydenta w opisie McCorda to "surrealistyczna wersja ilustracji Normana Rockwella z katolickim ojcem alkoholikiem, matką dewotką i katolickim bratem, nieustannie zmieniającymi miejsce zamieszkania".
"To świetna historia. Jestem niezmiernie rad, że nikt do tej pory jej nie sfilmował" - przyznaje drugi producent, Jonas McCord.
Producenci chcą uniknąć błędów, jakie towarzyszyły realizacji mini serialu o amerykańskim prezydencie z 2003 roku. Seria poniosła klapę, chociaż do głównej roli zatrudniono Josha Brolina, a produkcję emitować miała telewizja CBS. Na skutek rzekomego lewicowego odchylenia stacji, emisję serialu przesunięto do sieci kablowej Showtime - tym samym zobaczyło go zaledwie 1,2 miliona Amerykanów.
Teraz ma być inaczej. Producenci nie mają jeszcze co prawda reżysera serialu, nie wiadomo także, kto miałby zagrać Ronalda Regana, jednak budżet produkcji jest prawie zamknięty.





Na ratunek wielorybom
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
Twój komentarz może być pierwszy!