
Przed laty Mel Gibson, będąc u szczytu swojej kariery, był typowany do roli Bonda. Jednak jak twierdzi scenarzysta Tom Mankiewicz, autor "Człowieka ze złotym pistoletem" oraz "Żyj i pozwól umrzeć" (filmy z serii o agencie 007), producent Albert R. "Cubby" Broccoli zdecydował, że aktor grający Bonda musi być wyższy.
Mankiewicz wyjaśnia: "W pewnym momencie Mel Gibson chciał zagrać Bonda. Cubby był temu przeciwny, wciąż ma słabość do wysokich osób. Bond musiał być wysoki, a Mel Gibson był za niski, choć był wielką gwiazdą".
"Ktoś w United Artists powiedział mi: Zadzwoń do Cubby'ego i powiedz mu, że Mel Gibson będzie świetny. A Cubby na to: Nie chcę robić filmu dla Mela Gibsona, chcę Bonda" - kontynuuje Mankiewicz.
Ta historia nie powstrzymała Gibsona od uwiedzenia jednej z "dziewczyn Bonda" - jego obecna partnerka Oksana Grogorieva ma 11-letniego syna z byłem agentem 007, Timothym Daltonem.




Na ratunek wielorybom
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
Twój komentarz może być pierwszy!