"I'm Still Here" - to debiut reżyserski aktora Caseya Afflecka, który jest szwagrem Phoeniksa. Jak twierdzi sam reżyser, film jest w pełni prawdziwy.
Zgadywanka, czy film jest prawdziwym dokumentem, czy ironiczną zabawą z konwencją i wyśmianiem nietolerancyjnej i ograniczonej opinii publicznej oraz prasy zaczęła się jeszcze przed premierą obrazu.
Film odzwierciedla pogłoski, jakie pojawiły się w internecie po tym jak Phoenix wystąpił w talk-show Davida Lettermana w zeszłym roku, kiedy zastanawiano się czy jego dziwne zachowanie, zmieszanie i niewyraźnie mówienie były prawdziwe czy udawane.
"Mówię wam, to nie jest gra" - zapewniał media Affleck. "Nie wpadłbym nawet na to, gdyby nie to, że inni ludzie odbierali dokument, nad którym pracowaliśmy jako oszustwo."
Reżyser przyznał jednak, że widzowie mogą być zmieszani po obejrzeniu filmu. "Nie mogę się doczekać reakcji publiczności, szanuję ich punkt widzenia i rozumiem, że wiele filmów może być mylących lub trudnych w rozróżnieniu tego, co jest prawdą a co fałszem" - powiedział Affleck.
Phoenix przybył do Wenecji w świetnej formie. Ogolona twarz, smukła sylwetka i elegancki strój to spora przemiana, jeśli porównać jego wizerunek, jaki prezentuje w filmie. Gwiazdor nie pojawił się się jednak na premierowym pokazie filmu.
"I'm Still Here" to bilet wstępu do życia gwiazdy oraz wglądu w umysł samego Phoenixa, którego najlepsze filmy to m.in."Gladiator", "Spacer po linie" oraz "Za wszelką cenę".
Phoenix w filmie o samym sobie, czasem bywa zabawny i spójny a innym razem dziecinny, agresywny i wręcz paranoiczny. Zdarzenia zawarte w filmie maja miejsce po 2008 roku, kiedy Joaquin ogłosił, że rzuca aktorstwo dla hip-hopu.
Po nieudanym występie u Lettermana, Phoenix nie mógł sobie darować ośmieszenia, jakie sam na siebie sprowadził. "Już zawsze będę pośmiewiskiem" - powiedział aktor, po czym się rozpłakał.
"I'm Still Here" to Phoenix taki, jakim jest - biorący narkotyki, szukający w internecie dziewczyny na telefon, przyjmujący prostytutki.
W filmie wystąpił również Sean Combs, czyli P.Diddy, który po długich namowach zgadza się na przesłuchanie demo Phoeniksa. Ostatecznie raper odmawia wydania płyty aktora.
Zapytany, czy P.Diddy również traktował udział w produkcji jako żart, Affleck odpowiedział: "Jego rola była niezmiernie ważna dla filmu, bo to Diddy przecież był posłańcem złych wiadomości, to on zniszczył marzenia Joaquina mówiąc mu, że nie zrobi kariery w hip-hopie."
Światowa premiera filmu "I'm Still Here" zaplanowana jest na 10 września.
Zobacz zwiastun filmu "I'm Still Here":





Na ratunek wielorybom
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
~agata
tego filmu :)
~hołakin
To moze byc genialne, bez względu na to czy to prawda, czy nie to moze byc świetne studium osobow...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »