"Zakochany Paryż": TWÓRCY O FILMIE

GURINDER CHADHA

Reklama

Wnoszę do tego filmu brytyjsko - indyjską wizję tego, co widzę wokół siebie tu, we Francji. Co to znaczy „być Francuzem”, kto decyduje jaka jest, a jaka nie jest kultura francuska… W moim filmie Podkręć jak Beckham (Bend it like Beckham) wpisałam na mapę jakby nową Wielką Brytanię, nowy sposób widzenia brytyjskiej kultury i społeczeństwa. Jestem bardzo podekscytowana, pełna nadziei i optymistycznie nastawiona wobec faktu, że francuscy filmowcy będą próbowali zrobić równie nowatorski film o swoim kraju.

Gdy pojawiła się okazja zrobienia filmu w Paryżu, najbardziej interesującym dla mnie tematem był temat czadoru i dziewcząt które chcą, lub nie chcą go nosić z własnego wyboru. Nie jest rolą państwa decydować, co można nosić, a co nie. Chciałam zrobić film, który byłby wyrażeniem opinii na ten temat. Mam szczęście, że w 5 dzielnicy jest meczet, choć o tym wcześniej nie wiedziałam. Ale to bardzo pomogło.

RICHARD LAGRAVNESE

Uwielbiam francuskie kino. To była okazja by pracować w Paryżu z Fanny Ardant. Dali mi jako miejsce zdjęć Pigalle… Zobaczyłem te wszystkie neony i sex-shopy i nocne życie…a potem ten cichy romantyczny zakątek. Taki kontrast podsunął mi pomysł jak napisać coś słodko-gorzkiego, coś co jest jednocześnie zabawne i poważne. Kobiety i mężczyźni… mówią innymi językami kiedy zaczyna się temat miłości i seksu.

Miałem tylko dwie noce i kręciłem bez przerwy. Zdjęcia na Pigalle są trudne, bo bary są otwarte do 5 rano, a Paryżanie lubią się zabawić, więc kiedy widzieli że kręcę, wrzeszczeli albo podkręcali muzykę. Więc trochę to zajęło.

CHRISTOPHER DOYLE

Ten mały film, który zrobiliśmy jest dla mnie naprawdę ważny. To się dzieje w Chinatown w Paryżu. Ci ludzie są Chińczykami, ale angażują się w życie społeczności miasta. Może się wydawać, że się izolują, że są inni, ale jest przestrzeń, w której się spotykają. Ścieranie się różnych światów to dziś paradoks. Ten film jest dla mnie ważny, bo celebruje inność, różnicę. Ale podkreśla że istnieje most, możliwość spotkania.

ALEXANDER PAYNE

Inne dzielnice mają swoją specyfikę. 14 dzielnica jest interesująca właśnie dlatego, że jest pozbawiona specyfiki. Nie mam żadnych przyjętych z góry pomysłów na to, jaki powinien być mój film. Po prostu dużo spacerowałem po tej dzielnicy i mam nadzieję że moja nowela zafunkcjonuje jako historia, ale również jako krótki dokument o „Czternastce”. Główne warunki projektu brzmiały: historia o miłości, która dzieje się w jednej, określonej dzielnicy. I pomyślałem sobie: „Bardzo dobrze. Zobaczmy jak to będzie”. W pewnym sensie historia, którą wybrałem posłużyła za pretekst do zrobienia dokumentu. Fajnie jest robić krótkometrażówkę. Film, w którym liczy się każda klatka, każde słowo jest ważne.

ALFONSO CUARON

Ludivine jest niesamowita. Napisałem to dla niej. Jest taka paryska, jednak główna jej cecha sprawia, że sposób w jaki wyraża emocje jest bardzo bezpośredni i uniwersalny. Nick też jest wspaniały. Pracował w wielkich hollywoodzkich produkcjach i filmach niezależnych, również w Europie.

WES CRAVEN

W dużej mierze chodziło o wycięcie wszystkich pauz z dialogu . Większość aktorów, kiedy mówią, robi między słowami strasznie długie pauzy.

Kiedy powiedzieli mi że 20-ta dzielnica nie jest jeszcze „zajęta” powiedziałem: „Świetnie! Tam jest duży cmentarz”! To wspaniałe miejsce, doskonała lokalizacja dla filmu, który chce pokazać wielopoziomową perspektywę spojrzenia na życie.

VINZENZO NATALI

Nie mogłem uwierzyć, że zagra w moim filmie, dopóki się nie pojawił. Pomyślałem: „coś się stanie”. On (Elijah Wood) ma tak niezwykłą twarz… Uważam tak, od kiedy zobaczyłem pierwszy raz Władcę pierścieni. Uznałem, że najlepszym efektem specjalnym w tym filmie będą jego oczy. Są takie nierzeczywiste. A on jest tak ekspresyjny i delikatny. Od początku wiedziałem, ze on będzie właściwą osobą. Najlepsze w Zakochanym Paryżu jest to, że spełnia moje najbardziej występne pragnienia. Producenci byli bardzo otwarci, pozwolili mi robić, co chciałem. A ja pofolgowałem sobie. Chciałem zrealizować moją największą nastoletnią fantazję o tym, jaka byłaby piękna kobieta-wampir. Ale kiedy ma się do dyspozycji 5 minut, odniesienia pop-kulturowe są po twojej stronie, bo jest tak mało czasu na ustanowienie akcji i wyznaczenie reguł. Jeśli publiczność ma już jakieś z góry ustalone skojarzenia dotyczące wampirów i całej ich mitologii, to jest bardzo pomocne.

TOM TYKWER

Nie wybrałem królowej z Gwiezdnych wojen, wybrałem najbardziej olśniewającą aktorkę w tym przedziale wiekowym, która chodzi po ziemi. Pomyślałem o tej postaci i w moich oczach była to Natalie Portman. Ona w swojej pracy naprawdę chce odkrywać, szukać. A jej postać, Francine, to dziewczyna, która bardzo chce doświadczyć czegoś, co będzie poza granicami w obrębie których dorastała .

Pięć minut - to trudne. Najtrudniej jest „jednym pociągnięciem pędzla” zbudować postacie. Chciałem zrobić film o ludziach, o dwóch osobach, które są ze sobą emocjonalnie związane, są w skomplikowanym związku. To jedyny sposób, żeby mnie zainteresować krajobrazem, czy miastem – kiedy mogę wpleść je w narrację o osobach. Mój punkt widzenia na to miasto zależał w stu procentach od faktu, że jedna z moich postaci jest niewidoma i stara się zapamiętać historię miłosną, jak również od tego, że mam do dyspozycji energię kobiety, która jest taka śliczna i kochana. Starałem się taki sposób myślenia przenieść na domy, ulice, ludzi, samochody.

JOEL I ETHAN COEN

ETHAN: To jest historia o „kliszy” miasta miłości, którym jest Paryż. Ale to też żart z kina. Naszym pierwszym pomysłem, kiedy nam to zaproponowano, był śpiewający kowboj z Texasu, który przyjeżdża do Paryża. Ale mieliśmy tylko dwa, dni, i pomyśleliśmy „a co, jak będzie padało?”. Więc zdecydowaliśmy się zejść do stacji metra, a reszta wzięła się już stamtąd.

JOEL: Było coś perwersyjnie interesującego w tym, że mieliśmy zrobić coś o Paryżu w metrze. Jedynym kawałkiem miasta jaki widzimy, jest mapa w przewodniku turystycznym.

ISABEL COIXET

W Bastylii mieszka mieszanka klasy pracującej, burżujów i fanów mody. Jako przestrzeń pasowała świetnie do mojego pomysłu na oddalenie się od „pocztówkowego” oblicza Paryża.

WALTER SALLES

Każda dzielnica ma swoją krainę cieni, którą rzadko zauważamy. Właśnie to chcieliśmy pokazać.

FREDERIC AUBURTIN

Gerard Depardieu i ja współreżyserowaliśmy jedną z części Zakochanego Paryża: „Dzielnicę Łacińską”. Gena Rowlands napisała scenariusz; ma on w sobie coś z wielkich amerykańskich komedii. Gena zasugerowała bym pracował z Gerardem, a jako że się przyjaźniliśmy, zadzwoniłem i poprosiłem go o to. Zgodził się, pod warunkiem, że będzie współreżyserować, tak jak to już kiedyś robiliśmy w filmie The Bridge. Tak więc pracowałem z Geną Rowlands. To była prawdziwa przyjemność. Stworzyliśmy nawet drugoplanową rolę właściciela restauracji specjalnie dla Gerarda. Zdecydowałem się kręcić w Rostand Cafe, by nawiązać delikatnie do Cyrano de Bergeraca. To był bardzo udany i wesoły plan. Gerard reżyserował Genę i Bena Gazzarę w gagach. To było, jak dotąd, moje najlepsze reżyserskie doświadczenie.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Zakochany Paryż

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje