Reklama

"Trzy małpy": REŻYSER O FILMIE

Od czasu, kiedy zacząłem dorastać, tym co najmocniej mnie intrygowało, czasem wprawiało w prawdziwe zdumienie, często w zakłopotanie, a nierzadko przerażało była niesłychana rozpiętość skali ludzkiej psychiki. To zawsze było dla mnie zadziwiające, że w jednej ludzkiej duszy sąsiadują ze sobą skrajne przeciwieństwa. Mieści się w niej potęga reguł, ale i skłonność do ich łamania, potencjał do przebaczania, obok świętości - podłość i banalna marność, miłość i nienawiść. Z tego powodu nasze postępowanie i cechy naszego wewnętrznego świata nie mogą być opisywane wyłącznie rozumowo i racjonalnie. Wymykamy się tak prostemu ujęciu. Trzeba próbować ogarnąć całość, która się w człowieku mieści. Chęć zobaczenia człowieka w całej jego rozpiętości była dla mnie głównym powodem, dla którego zacząłem robić filmy.

Reklama

To, co intrygowało nas najbardziej i co chcieliśmy pokazać w Trzech małpach to to, jak bardzo pojedyncze odstępstwo od reguły może wprowadzić bałagan w całe nasze życie. Zachwiać czymś, co zdaje się być integralną całością. To tak, jakby wejście na podrzędną ścieżkę odcięło nas od naszej głównej, najważniejszej drogi.

Interesuje mnie ten moment, w którym bardzo odważny człowiek nagle staje się słaby, gdy pożera go własny lęk i karze mu rzucić się na kolana. Albo odwrotnie. Moment, w którym tchórz staje się odważny. Dążenie do próby zrozumienia ludzkiej natury i opisania siebie przez zwrotne momenty w naszym życiu, przez małe kłamstwa, które nagle stają się gigantyczne, to interesuje mnie najbardziej. I w filmie, i w życiu.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Trzy małpy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy