"Superman: Powrót": AUSTRALIA I METROPOLIS: O PRODUKCJI

Główne zdjęcia rozpoczęły się w okolicy Breeza (Australia), na rolniczych terenach, które zamieniono w działające studio filmowe. Producenci filmu wybudowali prawie 10 kilometrów drogi do obozu-bazy, gdzie ustawiono przyczepy aktorów i filmowców, namioty stołówki oraz przyczepy, w których mieściła się charakteryzatornia, magazyn kostiumów, sprzęt do efektów specjalnych i wizualnych. Baza dysponowała nawet przyczepą IT z bezprzewodowym łączem zapewniającym dostęp do Internetu wprost ze środka australijskiego buszu.

Reklama

Wszystkie drogi prowadziły do Farmy Kentów, gdzie kierownik produkcji Guy Hendrix Dyas odtworzył jedyny w swoim rodzaju dom Ma, Pa i Clarka Kentów z Kansas. Od skrzynki pocztowej na końcu drogi dojazdowej do bujanego fotela na werandzie skromnego domu, Dyas wraz z ekipą scenografów, artystów, rzemieślników i budowniczych ze szczegółami odbudowali gospodarstwo, w którym wychowywał się mały Clark. Charakterystycznymi elementami zdradzającymi profil farmy są wysoka na 10 metrów i pomalowana na klasyczny krwistoczerwony kolor stodoła oraz 2 hektary prawie dwumetrowej kukurydzy.

Na 3 tygodnie ekipa pracująca przy filmie Superman: Powrót przeniosła się do Nowej Południowej Walii, gdzie kręcono ujęcia na niepowtarzalnej farmie Kentów, specjalnie wybudowanej niedaleko małego miasteczka Tamworth. Rekonstrukcja domu, w którym Superman spędził dzieciństwo była wyzwaniem pod każdym względem: wybudowano nowe drogi, rozstawiono słupy telefoniczne na odcinku wielu kilometrów, a nawet zasiano i wyhodowano spory łan kukurydzy.

Przez trzy tygodnie ekipa dojeżdżała na plan z Tamworth, gdzie zajmowała większość pokoi hotelowych oraz stolików w restauracjach i pubach. Filmowcy i aktorzy, w tym Brandon Routh, Eva Marie Saint, James Karen (w roli Bena Hubbarda zabiegającego o względy Marthy Kent) i Stephan Bender (młody Clark w scenach retrospektywnych) mogli zanurzyć się w klimacie amerykańskiego Midwestu jak z obrazów Normana Rockwella i doświadczyć wszystkich tych cudownych rzeczy, od upalnego lata po jedne z najpiękniejszych zachodów słońca.

„Wyhodowanie kukurydzy pod Tamworth było nie lada sztuką” – mówi Dyas. – „W tym regionie Australii od lat panuje susza. Musieliśmy zainstalować własny system nawadniający, aby utrzymać zasiewy na farmie Kentów do zakończenia zdjęć. To niewiarygodne, ale udało nam się, a kiedy w końcu opuściliśmy plan, kukurydza posłużyła za paszę dla zwierząt na wielu okolicznych farmach. Zbudowanie tak wielu dekoracji w szczerym polu było niezwykle pracochłonne, ale myślę, że z Bryanem udało nam się zrealizować wizję farmy Marthy Kent i nakręcić parę pięknych ujęć, które widzowie zobaczą w filmie. Od pierwszego do ostatniego dnia, gdy tylko rozmawiałem z Bryanem o tym, jak będzie wyglądał nasz film, zawsze porównywaliśmy otoczenie Supermana do tego z komiksów, seriali telewizyjnych lub wcześniejszych filmów. To wszystko jest bardzo bliskie sercu Bryana, dlatego projektując każdą scenografię, bardzo zwracałem uwagę na skojarzenia z poprzednimi filmami o Supermanie. Naszym celem było unowocześnić świat Supermana, ale nie wymyślać go od nowa. Farma Kentów była jednym z pierwszych planów, które miałem zaprojektować na potrzeby filmu i wspaniale było od tego zaczynać, ponieważ mogłem utrzymać wysoki poziom klasycyzmu i romantyzmu od samego początku”.

„Nie ma wątpliwości, że w sfilmowanej scenerii jest element romantyzmu, podobnie jak w samej historii” – mówi Singer. – „Myślę, że udało nam się połączyć kultową scenografię Johna Barry’ego z filmu Donnera z 1978 r. z klimatem melodramatu z lat 40., dzięki zastosowaniu odpowiedniej palety kolorów, kompozycjom wizualnym, fasadom w stylu art déco i imponującym drapaczom chmur Metropolis. Tego z pewnością nie da się przypisać do jednego okresu. Mieszanka starych i nowych elementów tworzy ponadczasowy klimat. Takie właśnie podejście zastosowaliśmy, projektując wszystkie elementy scenografii”.

Po zakończeniu ujęć na farmie Kentów produkcja przeniosła się do Fox Studios Australia, które stały się naszą bazą operacyjną w Sydney. Zajęliśmy wszystkie 7 hal zdjęciowych, a budowa i rozbiórka dekoracji trwały przez 24 godziny na dobę. „Gdy tylko skończyliśmy filmować w jednej scenografii, natychmiast robiliśmy miejsce dla następnej”. W pewnym momencie miejsca było tak mało, że Dyas musiał zamienić jeden ze swoich warsztatów w halę zdjęciową, aby odtworzyć w niej wnętrze 200-stopowego jachtu The Gertrude.

„Jeżeli uwzględnić wszystkie platformy podtrzymujące samolot i jacht oraz zbiorniki wodne i zielone ekrany do zdjęć trickowych, wykorzystaliśmy blisko 80 scenografii” – mówi producent, Gilbert Adler. – „To było trudne przedsięwzięcie, ale w studiu nie kręcono w tym czasie innych filmów, więc mogliśmy zająć je w całości. Zapewniło nam to wielką elastyczność i dało szansę na kreatywność w planowaniu i budowaniu dekoracji, co było nieodzowne dla zagwarantowania fantastycznego wyglądu i niezawodnego funkcjonowania scenografii”.

Singer zdawał sobie sprawę, że oprócz farmy Kentów są jeszcze inne miejsca, które trzeba pokazać w opowieści o powrocie Supermana – przede wszystkim budynek Daily Planet i jego wnętrze, a także taras na dachu oraz tak lubiany przez fanów Bastion Samotności. „Bastion Samotności to doskonały przykład wykorzystania prostej konstrukcji stworzonej przez Johna Barry’ego na potrzeby filmu Donnera Superman – mówi Singer – ale my mogliśmy rozbudować tę koncepcję, wykorzystując osiągnięcia techniki efektów wizualnych”.

„Dyas czerpał inspirację ze scenografii Johna Barry’ego z 1978 r. i zbudował „kryształowy statek” dla Supermana, mierzący 50 metrów szerokości, 45 metrów długości i wysoki na blisko trzy piętra. „Ta scenografia miała przypominać kryształowy lądownik, w którym Superman przybywa na Ziemię w pierwszym filmie Richarda Donnera” – wyjaśnia Dyas. – „Jednak teraz został on bardzo zmodernizowany i przypomina efekty eksperymentów naukowych, które wszyscy jako dzieci przeprowadzaliśmy, obserwując wzrost kryształów. Superman wykorzystuje własną technologię kryształów do budowy statku i sądzę, że efekt końcowy wygląda bardzo wyjątkowo i elegancko – wspaniały w środku, piękny i nieziemski. Podobne zasady projektowania zastosowaliśmy, tworząc Bastion Samotności Supermana. Przy pomocy nowych technologii mogliśmy znacznie szerzej wykorzystać pomysł z kryształami. Na przykład, w filmie z 1978 r. Bastion filmowany był tylko z jednego kierunku, a my mogliśmy stworzyć plan w 360 stopniach, umożliwiając Bryanowi objazd kamerą dookoła tej ogromnej, przypominającej katedrę konstrukcji. To było bardzo widowiskowe”.

Dyas stworzył wyjątkowy charakter budynku Daily Planet, działając zgodnie z teorią, że podobnie jak wiele nowojorskich gmachów w stylu art déco, także siedziba Daily Planet w Metropolis w ciągu minionych lat została odnowiona tak, aby nadążała za wszystkimi nowinkami w zakresie gromadzenia wiadomości i technologiami wydawniczymi. „Myślę, że Guy osiągnął znakomite efekty łącząc klimat art déco fasady i foyer z najnowocześniejszymi plazmowymi ekranami telewizyjnymi i płaskimi monitorami komputerowymi w biurach” – mówi Singer. – „Tutaj znów stare łączy się z nowym, tworząc ponadczasową atmosferę... tak jak ponadczasowy jest Superman”.

Zaprojektowanie Daily Planet zajęło 6 miesięcy. Cztery miesiące trwała budowa, a miesiąc ustawianie oświetlenia. „Do tej jednej dekoracji wykorzystaliśmy około 3000 reflektorów i 19 mil kabli” – wylicza Adler.

„Bryan lubi, aby dekoracje były szczegółowe w każdej warstwie, więc w przypadku Daily Planet mogłem puścić wodze fantazji” – mówi Dyas. – „Jeszcze na wczesnym etapie przed rozpoczęciem produkcji przeprowadziliśmy badania i odwiedziliśmy budynek Daily News w Nowym Jorku, który został zaprojektowany w 1929 r. przez Raymonda Hooda. Ten cudowny okres amerykańskiego art déco w architekturze w dużej mierze wpłynął na moje projekty, zwłaszcza jeżeli chodzi o wnętrze i redakcję Daily Planet. I chociaż chcieliśmy, aby film miał styl współczesny, moją inspiracją był klimat lat 30.: geometryczne wzory, szkło i śmiała kolorystyka”. Te same wpływy odnajdujemy w klasycznej elewacji budynku, w którym mieści się redakcja Daily Planet oraz na jego imponującym dziedzińcu. „Chcieliśmy zachować kultowy obracający się glob na dachu budynku redakcji oraz taras na dachu, skąd rozpościerał się widok na Metropolis. To doskonałe miejsce na jedną z romantycznych scen” – dodaje Dyas.

Dziedziniec, który Dyas musiał zaprojektować na potrzeby filmu, był tak ogromny, że nie mieścił się w żadnej z hal studia Fox, więc filmowcy zdecydowali się na niekonwencjonalne rozwiązanie i zbudowali dekorację na zewnątrz, wykorzystując drogę pomiędzy dwiema halami zdjęciowymi. „Uwierzcie mi na słowo: koncepcja budowy dekoracji na powietrzu sprawdziła się znakomicie” – zapewnia Dyas. „Pogoda była fantastyczna, a pobliskie drogi mogliśmy zapełnić żółtymi taksówkami, autobusami i innymi atrybutami miejskiego ruchu. Przyległy obszar zamieniliśmy także na miniaturowy Central Park. Nie zabrakło nawet stacji metra. Była to jedna z najtrudniejszych do zbudowania scenografii, ale udała się perfekcyjnie”.

Oprócz jachtu Vanderworthów, Dyas stworzył jeszcze dwie dekoracje, które są zupełnie wyjątkowe w filmie Superman: Powrót. Dyas zaprojektował z niezwykłą drobiazgowością miniaturową kolejkę w podziemiach rezydencji Vanderworthów, z ogromną wyspą nazywaną po prostu Nowy Krypton. „Myślę, że jedyny sposób na opisanie Nowego Kryptona to porównanie go do skrzyżowania pustyni w Arizonie z arktycznym krajobrazem” – mówi Dyas. – „Do jej zbudowania wykorzystaliśmy przypominające kryształy kształty i formacje charakterystyczne dla świata Supermana. Wygląda to trochę, jak Bastion Samotności, ale jest mniej świetliste i dużo mniej kolorowe”.

„Dla kontrastu model kolejki przypomina miniaturowy plac zabaw. I ja i ekipa bawiliśmy się doskonale, montując tysiące modeli składających się na surrealistyczne miasteczka i krajobrazy” – mówi Dyas. – „Staraliśmy się zadbać o najdrobniejsze szczegóły, bo kiedy Lex niszczy kolejkę w swoim eksperymencie z kryształami, jest to metafora zniszczenia, do jakiego chce on doprowadzić w realnym świecie. Nasza dekoracja z kolejką była i tak ogromna według zwykłych standardów, ale ponieważ musiała wyglądać na jeszcze większą, scenografię w piwnicy zbudowaliśmy z wykorzystaniem wymuszonej perspektywy i innych tricków. Na przykład betonowe filary były rozstawione szerzej w przedniej części planu i coraz bliżej siebie w głębi. Także miniaturowe pociągi występują w trzech różnych skalach: największe na pierwszym planie przed kamerą oraz mniejsze w tle” – wyjaśnia Dyas. – „Potrzebowaliśmy setek zestawów, aby tak duża dekoracja z kolejką wyglądała realistycznie i nie obylibyśmy się bez hojnej pomocy niemieckiej firmy Märklin. Ich kolejki i modele są po prostu znakomite. Przez kolejne miesiące Niemcy dosyłali nam niezliczone kartony ze swoimi skarbami”. Tło dla trasy kolejki tworzą bardzo zróżnicowane krajobrazy: od porośniętej kaktusami pustyni Arizony poprzez dumną panoramę Metropolis do pokrytych śniegiem szczytów szwajcarskich Alp.

Z tą samą mieszanką klasyki i nowoczesności mamy do czynienia w przypadku kostiumów. Przede wszystkim od samego początku myśli każdego zaprzątał kostium samego Supermana. Singer chciał, aby nawiązywał on nie tylko do utrwalonego przez lata kultowego wizerunku, ale także dodawał postaci cech współczesnych.

„Pamiętam, kiedy Brandon pojawił się u mnie pierwszy raz” – wspomina projektantka kostiumów Louise Mingenbach, dla której garderoba superbohaterów nie jest niczym nowym, po tym jak zaprojektowała kostiumy do obydwu filmów Singera o X-Menach. „Pamiętam, jak powiedział mi, że bardzo ważne jest dla niego, aby kostium był wygodny, bo wtedy nie będzie go rozpraszał. Oczywiście nie chciałam, aby pomyślał sobie, że nic mnie to nie obchodzi, ale i tak roześmiałam się i powiedziałam: „Kochany, w życiu nie będzie ci tak niewygodnie, jak w tym kostiumie. Być superbohaterem nie jest łatwo i z pewnością nie można w tej roli liczyć na komfort”.

„To było słodkie – dodaje Mingenbach – bo wtedy Brandon nie miał jeszcze pojęcia, w co się pakuje”.

Następne kilka miesięcy Brandon miał spędzić w obcisłym kostiumie uszytym z niebieskiego tworzywa Milliskin, pod który zakładał „kombinezon mięśniowy”. „Milliskin jest tak obcisły, że spłaszcza naturalną, wypracowaną ćwiczeniami muskulaturę Brandona i dlatego musieliśmy opracować specjalny kombinezon, który przywraca naturalne kształty i kontury sylwetki aktora” – wyjaśnia Mingenbach.

Słynna litera „S” to odlew lateksowy, na którym następnie techniką laserową wycięto tysiące maleńkich „S”. Podszewka płaszcza wykonana jest z wełny poddanej specjalnej obróbce we Francji. Cieniowanie podkreśla intensywnie czerwony kolor środkowej części płaszcza. Strona wierzchnia jest „impregnowana gumą, co zapewnia odpowiednią fakturę i czyni płaszcz mniej zwiewnym” – wyjaśnia Mingenbach. – „No i teraz już wiadomo, dlaczego nie ma co liczyć na komfort, zakładając dwa obcisłe kostiumy, a na to wszystko jeszcze prawie pięciokilogramowy płaszcz”.

Przed założeniem kostiumu Supermana Routh musiał przejść intensywny fizyczny trening, który zaczął się właściwie jeszcze zanim aktor dowiedział się, że dostał tę rolę. W Los Angeles Routh trenował pod kierunkiem Gudniego Gunnarssona. „Te kilka miesięcy treningu w Los Angeles to tak naprawdę było dochodzenie do formy pozwalającej na przystąpienie do właściwych ćwiczeń” – mówi Routh. – „Chodziło o to, aby przygotować moje ciało do jeszcze większych obciążeń, jakim miało ono zostać poddane później w Australii”.

Po przylocie do Sydney Routh zaczął pracować pod okiem australijskiego trenera Michaela Ryana, który zmusił aktora do niemal nadludzkiego wysiłku. „Treningi od samego początku były wyczerpujące i nie zmieniły się do samego końca zdjęć” – wspomina Routh. – „Wielokrotnie czułem się bardziej jak sportowiec niż jak aktor” – mówi. – „Wiszenie w powietrzu na wysokości blisko 20 metrów czy wstrzymywanie oddechu 5 metrów pod wodą, mając na sobie niewygodny kostium było ogromnym obciążeniem dla każdej części mojego ciała, zwłaszcza kiedy kręciliśmy całymi dniami bez przerwy. To niewiarygodne, ale w końcu przyzwyczaiłem się do tego, podobnie jak moje ciało”.

Przeciętny dzień zaczynał się od podnoszenia ciężarów przez co najmniej godzinę. Potem bieganie, przymierzanie kostiumów, próby charakteryzacji i próby przed kamerą. „Nauczyłem się wiele, osiągnąłem wiele i bardzo uwierzyłem w siebie dzięki doświadczeniu wszystkich ludzi, który byli wokół mnie”.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Superman: Powrót

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje