"Siostry Magdalenki": HISTORIA MAGDALENEK

Film „Siostry Magdalenki” Petera Mullana został nakręcony w oparciu o szokującą historię tysięcy odrzuconych przez swoje rodziny i zdanych na łaskę Kościoła katolickiego kobiet. Okrzyknięte „kobietami upadłymi” były zamykane w odosobnieniu. Częstokroć ich jedyną zbrodnią była bieda i sieroctwo. Wiele z nich padło ofiarami gwałtu, wiele było samotnymi matkami lub zostało uznanych przez otoczenie za „zagrożenie moralne”.

Reklama

Przytułki Magdalenek powstały w dziewiętnastowiecznej Irlandii oraz Szkocji jako miejsce przeznaczone dla prostytutek i kobiet upadłych. Domy nazwano imieniem biblijnej Marii Magdaleny, która ukorzyła się przed Chrystusem i dostąpiła łaski umycia mu stóp. Na początku dwudziestego wieku przytułki przejął Kościół katolicki, który wprowadził w nich bardzo ostry reżim. Prowadzące zakłady Siostry Miłosierdzia zmuszały kobiety do darmowej pracy przez 8–10 godzin dziennie siedem dni w tygodniu. Dziewczęta pracowały w pralniach należących do hoteli, uniwersytetów i innych instytucji. Dla uznanych za niezdolne do normalnego życia – a nawet niebezpiecznych – dziewcząt ta mordercza praca miała stanowić pokutę za grzechy.

Na przełomie XIX i XX wieku w Irlandii panowała straszliwa bieda. Pomoc społeczna nie była w stanie zaspokoić potrzeb ludzi ubogich. Pod presją wszechwładnego Kościoła dzieci, które według kryterium katolickiego przynosiły wstyd rodzicom były przez nich umieszczane w zakładach lub oddawane w ręce miejscowych księży. Kościół zachęcał również do przetrzymywania kobiet w zakładach Magdalenek. Kościół katolicki, kierując się surowymi zasadami żelazną ręką rządził społeczeństwem Irlandii, pozwalając by zakłady istniały aż do późnych lat siedemdziesiątych XX wieku. W przytułkach Magdalenek życie płynęło bez nadziei na odmianę. Nawet za najdrobniejsze przewinienie stosowano surowe kary. Nad podopiecznymi znęcano się psychicznie i fizycznie.

Dziewczętom zabierano ubrania i wszystkie rzeczy osobiste, golono im głowy, imiona zamieniano na imiona katolickich świętych. Narzucano surowy reżim; doba wypełniona była pracą, modlitwą i krótkim snem. Kontakt ze światem zewnętrznym, rodziną, czytanie książek, prasy były zabronione. Byłe Magdalenki opisują swój pobyt w przytułku jako gorszy od pobytu w więzieniu - tam przysługują przynajmniej jakieś prawa. Trzymane w zamknięciu wbrew swojej woli, kobiety te całe życie spędzały za murami. Zakonnice nie przygotowywały ich do życie na wolności. Te, które opuszczały zakłady Magdalenek nie umiały odnaleźć się w codziennym życiu poza murami. Piętno pobytu w przytułku było tak ogromne, że kobiety do końca życia nie chciały mówić o swoim uwiezieniu. By zapomnieć o koszmarze, niektóre z nich na zawsze opuszczały Irlandię.

Nieślubne dzieci siłą zabierano matkom i oddawano do adopcji. Matki zmuszano do wyrzeczenia się ich na zawsze. Wiara oraz przekonania kazały zakonnicom wierzyć, że młode kobiety stanowią moralne zagrożenie dla kościoła i rodziny. Ich uwięzienie było rzekomo działaniem dla ich dobra. Wstyd, który przypadł w udziale ich rodzinom sprawiał, że wyklęte kobiety otaczała zmowa milczenia. Na zawsze. Pozbawiano je domu i rodziny, do których mogłyby wrócić. Nieślubną ciążę traktowano jako odejście od Chrystusa, a dzieci poczęte bez sakramentu małżeńskiego uważano za zagrożone „upadkiem moralnym” aż do siódmego pokolenia. Umieszczano je w sierocińcach, a po ukończeniu 17 lat – w zakładach Magdalenek.

W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych złe traktowanie, wykorzystywanie, niedożywienie oraz kary cielesne w szkockich domach Magdalenek doprowadziły do buntów. Wiele dziewcząt podjęło próby ucieczki.

W 1973 roku Irlandia wstąpiła do Unii Europejskiej (Wspólnoty Krajów Europejskich).

W Irlandii lat siedemdziesiątych na skutek osłabienia wpływów Kościoła zaczęto likwidować przytułki. Niewątpliwie wzrost konsumpcyjnego stylu życia, rozwój przemysłu - jak również pojawienie się pralek - zmniejszyło zainteresowanie usługami świadczonymi przez Magdalenki. Ostatni ich dom zamknięto w 1996 roku. Mieszkało w nim wtedy około 40–50 kobiet, które poza murem przytułku nie umiały już żyć. Kościół katolicki nigdy formalnie nie przeprosił za wyrządzone moralne i fizyczne szkody. Magdalenkom nie wypłacił odszkodowań. Po odzyskaniu wolności wiele z nich opuściło Irlandię Szacuje się, że w „Pralniach Magdalenek” żyło i umarło około 30 tysięcy kobiet i dziewcząt.

Historia opowiedziana w filmie jest szokująca, ale prawdziwa. „Mam nadzieje, że film zainteresuje szeroką publiczność, zwłaszcza zaś młode kobiety” - mówi producentka Frances Higson. ”Myślę, że poruszany w nim temat staje się aktualny w dzisiejszych czasach, po upadku reżimu afgańskich talibów i ujawnieniu przemocy, jaka w tym kraju dotykała kobiety. Wiem, że film wzbudzi kontrowersje, jednak Kościół katolicki powinien odpowiedzieć za swoje czyny”. Mullan spodziewa się, że film zainteresuje widzów między 16 a 90 rokiem życia.

„Chciałbym wierzyć, że Kościół zdobędzie się na odwagę, przyzna do swoich błędów i wypłaci odszkodowania ofiarom oraz że zapewni, że nigdy więcej nic podobnego się już nie powtórzy” - mówi Mullan. Pytany, czy uważa film za kontrowersyjny, odpowiada: ”Nie zakładałem, że taki będzie. Ale boję się, że Kościół nie zauważy filmu, jeśli ludzie nie pójdą go obejrzeć.”

Film „Siostry Magdalenki” to świadectwo siły przetrwania - nawet w nieludzkich warunkach. Rzuca światło na przestarzały system społeczny, który przetrwał aż do XX wieku. Zmusza widzów do myślenia, niesie przestrogę i ostrzeżenie.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Siostry Magdalenki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje