"Nie bój się ciemności": SCENOGRAFIA

Scenografem Nie bój się ciemności był Roger Ford. Troy Nixey miał jednak bardzo konkretną wizję, którą wcześniej dokładnie rozrysował. "Na zewnątrz dom miał sprawiać wrażenie bezpiecznego miejsca. Kręciliśmy przy zachmurzonym niebie, tak, by widz sam chciał wejść do środka, gdzie oczywiście czai się zło. To prosty pomysł, ale niezwykle efektywny" - opowiada Nixey.

Reklama

Dziewięcioletnia Bailee Madison miała nie pasować do tej przestrzeni. Sprawiać wrażenie kogoś, kto nagle znalazł się w zupełnie obcym dla siebie środowisku. Aby uzyskać ten efekt, wnętrza zostały tak zaprojektowane, by wydawały się większe, a Sally czuła się w nich mniejsza niż w zwykłym domu, snując się po długich korytarzach czy kładąc się do ogromnego łóżka.

Dom położony był godzinę drogi od miasta Melbourne. Ford i jego ekipa przekształciła willę z lat 30-tych w wiktoriańską rezydencję z końca XIX wieku.

"To duża posiadłość z ogromnym ogrodem" - mówi Ford. Nie chcieliśmy jednak, aby dom był zbyt przerażający, w tradycyjnym gotyckim stylu - dodaje." Rezydencja miała wręcz zachwycać swoim pięknem - "współczesna rodzina kupiła ją i odnowiła, nie mając pojęcia o jej mrocznej historii. Oczywiście niebawem się o niej dowiedzą i to właśnie chodzi" - śmieje się Ford.

Pojawiają się jednak gotyckie akcenty- np. okna z witrażami, zdobione zakończenia rynien czy oryginalne drzwi frontowe zaprojektowane przez pierwszego właściciela posiadłości Emersona Blackwooda, którego w filmie gra Garry McDonald.

"Emerson Blackwood był artystą, który rysował dziką naturę. Projektowanie frontowych drzwi było dla nas niezłą zabawą. Umieścił na nich motyw drzewa, ze szkłem we wszystkich kolorach jesieni" - mówi Ford.

Ogromne tereny wokół domu były zaadaptowane przez zespół scenografów. Zmieniono roślinność, meble ogrodowe, a nawet oczko wodne ukryte za bujnym żywopłotem. Kiedy Ford odkrył to oczko, zamówił 20 japońskich rybek Koi ze wschodniej Australii, aby stworzyć odpowiednią scenerię do pełnej emocji sceny pomiędzy Kim i małą Sally.

Stworzenie wnętrz domu zajęło 14 tygodni. Użyto w nich antycznych mebli, zastosowano gotyckie dekoracje, perskie dywany, gobeliny, myśliwskie trofea. Uzupełnieniem tej całości była piwnica odkryta przez Sally w początkowych scenach filmu - miejsce, z którego uwolnione zostają tajemnicze istoty.

Piwnica była ulubionym planem całej ekipy, choć zauważono też, że w tym miejscu atmosfera w zespole robiła się gęsta i napięta. "Piwnica jest zdecydowanie w moim klimacie" - przyznaje Troy Nixey. "Kocham te stare cegły, tę głębię, w którą się schodzi - jest niemal jak loch. Zrobiliśmy specjalnie bardzo wysokie schody, żeby uzyskać wrażenie schodzenia głęboko w dół, ciemne korytarze, w których kryje się przyczajone zło. W centrum umieściliśmy stary popielnik, który jest dużo starszy niż rezydencja i w którego głębi zginął Blackwood. Sam kształt popielnika odzwierciedla tę ideę - przypomina otwartą paszczę."

"Kiedy po raz pierwszy zeszłam do tej piwnicy, poczułam się nieswojo - wspomina Katie Holmes. "Tak oczywiście miało być. Widząc to miejsce, myślisz - wow, to rzeczywiście wygląda, jakby nikogo tu od dawna nie było, od razu chce się tam posprzątać - myślę, że cel scenografii został

osiągnięty."

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Nie bój się ciemności

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje