"Fanaa": Recenzja

Po trzech latach przerwy spowodowanej narodzinami dziecka Kajol, jedna z najlepszych bollywoodzkich aktorek, powraca na srebrne ekrany w obrazie "Fanaa". W Indiach fani jej talentu na film ten oczekiwali z nadzieją, że ich ulubienica ponownie swoim występem dostarczy im niezapomnianych przeżyć. Nadzieje te zostały spełnione z nawiązką. Kajol powraca w wielkim stylu, nie pozostawiając złudzeń, która ze współczesnych aktorek w Indiach jest najlepsza?

Reklama

Piękna młoda kobieta Zooni mieszka wraz z rodzicami w malutkim domku położonym w kaszmirskich górach. Jak każda młoda dziewczyna marzy o wspaniałej miłości z mężczyzną, który da jej nadzieję oraz szczęście i otoczy ją troskliwą opieką, gdyż od dzieciństwa jest niewidoma. Niestety mieszkając na odludziu szanse na znalezienie odpowiedniego mężczyzny były praktycznie żadne. W związku z tym rodzice postanawiają wysłać ją wraz z przyjaciółkami na wycieczkę do Delhi, gdzie w pałacu prezydenckim przed zgromadzonymi tam gośćmi z rządu, miał się odbyć popis tańca ludowego. Już na miejscu dziewczyna poznaje intrygującego lokalnego przewodnika Rahana, który jest nią zachwycony. Jednak jej przezorne przyjaciółki, chcąc ochronić ją przed tym, iż jakiś mężczyzna zrani jej uczucia, próbowały przeszkodzić im we wspólnych spotkaniach. Na początku również sama Zooni trzymała bezpieczny dystans od Rahana, ale z czasem została uwiedziona nie tylko jego wesołym sposobem bycia, ale także poezją, którą ten nieustannie jej cytował. Z czasem uczucie pomiędzy nimi zaczyna rozkwitać pełnią miłości. Rahan pomimo tego, że Zooni jest niewidoma postanawia pokazać jej wszystkie najpiękniejsze zakątki Delhi "oczami" dotyku, węchu oraz smaku i dzięki swojej wrodzonej fantazji sztuka ta udaje mu się znakomicie. Dziewczyna oddaje mu serce i w tym momencie Rahan z wiadomych tylko sobie powodów oddala się od niej. Nastał dzień wyjazdu, zrozpaczona Zooni musi wsiąść do pociągu i wrócić do swojej szarej codzienności, przekonana, że już do końca życia pozostanie sama. Wtedy na stacji pojawia się jej ukochany i oznajmia, że uczucie, jakim ją obdarzył jest tak silne, iż nic nie może się z nim równać. Pragnie dać jej szczęście i liczy na to, że razem spokojnie dożyją starości. Obiecuje jej również, że zrobi wszystko, aby odzyskała wzrok. Wspólnie udają się do specjalisty, który dostrzega szanse na to, iż dziewczyna w przyszłości będzie widzieć. Pozostaje tylko czekać i mieć nadzieje, że przeszczep siatkówki nie zostanie odrzucony. Wreszcie dochodzi do operacji, która okazuje się skuteczna. Zooni odzyskuje wzrok, ale niestety traci Rahana? W pałacu prezydenckim dochodzi do zamachu bombowego, w którym najprawdopodobniej zginął jej ukochany. Ciała jednak nikt nie potrafił zidentyfikować ze względu na to, iż było ono straszliwie okaleczone. Czy to na pewno były zwłoki Rahana? Jak potoczą się losy Zooni? Czy ułoży sobie życie po stracie osoby, którą tak bardzo pokochała? Na te wszystkie pytania odpowiedź znajdziecie w filmie "Fanaa".

"Fanaa" to dopiero trzeci film w karierze reżyserskiej Kunala Kohli. Ten początkujący reżyser w swoich dotychczas nakręconych obrazach przyzwyczaił widzów do pewnych podobieństw. We wszystkich filmach, które zrealizował - kolejno "Mujhse Dosti Karoge!" (AKA "Let's Be Friends!") (2002), "Hum Tum", "Ty i Ja" (2004) oraz w "Fanaa" (2006) artyście na planie udawało się zebrać największe gwiazdy bollywoodzkiej kinematografii. Między innymi: Aamira Khana, Kajol, Saif Ali Khana, Rani Mukherjee, Hrithika Roshana, czy Kareene Kapoor. Oprócz tego każdy z jego projektów to remake jakiegoś filmu pochodzącego z poza Indii i tak odpowiednio "Mujhse Dosti Karoge!" to przeróbka filmu w reżyserii Michaela Lehmanna "Jak pies z kotem", "Hum Tum" to bollywoodzka wersja "Kiedy Harry poznał Sally" w reżyserii Roba Reinera, natomiast "Fanaa" to obraz oparty na scenariuszu znakomitego wojennego thrillera "Igła" w reżyserii Richarda Marquanda. Oczywiście już na samym początku warto podkreślić fakt, że filmy zrealizowane przez Kunala Kohli z oryginałami mają niewiele wspólnego, jedynie pewne niuanse zawarte w scenariuszu wskazują na to, iż już wcześniej oglądaliśmy obraz o podobnym wątku. Mnie udało się oglądnąć wszystkie projekty tego pana, ale "Fanaa" najbardziej przypadła mi do gustu, być może, dlatego że Kohli zamknął w niej największą dawkę dramatyzmu. Już samo to, iż Kajol z początku filmu gra niewidomą kobietę, która rozpaczliwie szuka kogoś, kto da jej miłość i po śmierci rodziców będzie się nią troskliwie opiekował, wyróżnia ten film spośród wielu innych bollywoodzkich przebojów kinowych. Jej kalectwo i miejsce zamieszkania niestety nie idą ze sobą w parze. Zooni mieszka na odludziu, gdzie znalezienie pomocnej dłoni jest bardzo ciężkie, nie mówiąc już o tym, że mieszkanie prawie wcale nie było przystosowane do potrzeb osoby kalekiej. Kiedy dziewczyna w końcu opuszcza dom rodzinny i spotyka miłość swojego życia, wówczas okazuje się, że pomimo całego swojego uroku i dobroci dla Zooni, Rahan ukrywał przed nią swoje prawdziwe, mroczne oblicze. Tragiczne losy obojga bohaterów w najmniej oczekiwanym momencie krzyżują się nawzajem i nieuchronnie wiodą ich do życiowej tragedii. Końcówka filmu zaskakuje, wstrząsa widzem dając mu wiele spraw do przemyślenia. Po skończonym seansie zaczynamy zastanawiać się nad prawdziwymi wartościami i ideałami, jakimi kierujemy się we własnym życiu. Stawiamy sobie pytanie co jest dla nas najważniejsze, czym powinniśmy się kierować, gdzie znajduje się cienka granica pomiędzy czynem koniecznym, a szaleństwem? Wiele spraw w naszej codzienności stawia nas przed niezwykle trudnymi wyborami, które najlepiej kwituje cytat z filmu "Fanaa": "Nasze jutro opiera się na dniu dzisiejszym. Co zrobimy dzisiaj, wpłynie na to co się stanie z nami jutro. Wybór nie jest pomiędzy dobrem a złem. To byłoby zbyt proste. Prawdziwe wybory w życiu są pomiędzy mniejszym złem a większym dobrem." Te kilka zdań, jakże prostych w swojej formie, dogłębnie oddaje prawa, jakimi rządzi się współczesny świat. Jednak zawsze należy pamiętać, że niektóre czyny nigdy nie będą miały usprawiedliwienia. Może i życie jest dla wielu z nas okrutne i wiele spraw nie układa się po naszej myśli, ale to nie oznacza, że swoich racji powinniśmy się doszukiwać krzywdząc przy tym innych ludzi.

Obraz "Fanaa" to naprawdę wspaniałe kino. Do jego największych zalet należy zaliczyć mistrzowskie aktorstwo, przepiękne zdjęcia, no i jak zawsze w filmach tego typu, wspaniałą muzykę. Jeżeli chodzi o występ aktorów to zarówno Kajol jak i Aamir Khan swoje postacie zagrali celująco (choć Kajol na celujący z plusem). Ich bohaterowie to naprawdę bardzo złożone postaci. Zooni na początku poznajemy jako nieśmiałą, niewidomą dziewczynę, która w życiu ze względu na swój stan zdrowia jest niezwykle nieporadna. Następnie po operacji odzyskuje wzrok, dzięki czemu nabiera pewności siebie. Z zamkniętej w sobie dziewczyny staje się wspaniałą matką, która twardo stąpa po ziemi. Rahan zaś na początku jawi się nam jako ideał mężczyzny, przystojny, wykształcony, potrafiący znaleźć się w każdej życiowej sytuacji. Jednak z czasem trwania filmu widzowie zaczynają tracić do niego sympatię, żeby na końcu całkowicie go znienawidzić Przyznam szczerze, że przemiana z bohatera pozytywnego w złoczyńcę wyszła Aamirowi niezwykle udanie. Dzięki tej dwójce film można odbierać w wielu aspektach gatunkowych takich jak komedia, romans, thriller, sensacja, czy musical. Zresztą wymieszanie gatunków to standardowy zabieg w kinie bollywoodzkim, dlatego też za bardzo się temu nie dziwiłem. Niesamowite wrażenie robią też zdjęcia zrealizowane przez Raviego K. Chandrana. Jako ciekawostkę powiem, że zdjęcia do "Fanaa" były kręcone między innymi w Polsce, a dokładnie w Zakopanem i jego okolicach - nasze rodzime Tatry "zagrały" kaszmirskie góry, w których od wielu lat toczy się konflikt zbrojny pomiędzy Indiami i Pakistanem, dlatego producenci nie zdecydowali się realizować tego filmu w tamtych rejonach. Całości dopełnia przepiekana hinduska muzyka i niesamowite układy taneczne.

Jeżeli naprawdę miałbym się już do czegoś przyczepić w tym obrazie to byłoby to tylko kilka wpadek filmowych. Na przykład Kajol zaraz po operacji, w momencie ściągania opatrunku nie dość, że na twarzy w okolicach oczu nie ma żadnych blizn, zadrapań czy ran, to na dodatek ma pomalowane powieki i rzęsy (nie mówiąc już o tym, że od razu zaczęła normalnie widzieć?). Kolejną wpadką jest umiejscowienie rany Rahana już po założeniu opatrunku - został on ugodzony nożem gdzieś w okolicach klatki piersiowej, natomiast gdy w domu Zooni leżał bez koszuli zakrwawiony bandaż znajdował się w okolicy wyrostka robaczkowego? Ja rozumiem, że na pewne elementy w filmie można przymknąć oko, ale tak kardynalne uchybienia naprawdę niepotrzebnie denerwują widza. W trzech miejscach również zbyt długo ciągnęły mi się dialogi pomiędzy głównymi postaciami. Swoją wymową nie wnosiły one nic do filmu, a na domiar złego niepotrzebnie przeciągały i tak już długi czas projekcji.

Podsumowując "Fanaa" zachęcam wszystkich miłośników dobrego kina do zapoznania się z tragicznymi losami Zooni i Rahana. "Fanaa" to naprawdę wspaniały i na dodatek świetnie przemyślany obraz z wieloma zaskakującymi zwrotami akcji. Świetne wymieszanie gatunków dostarczy niezapomnianych przeżyć fanom niemal każdego rodzaju kina. Bardzo dobra gra aktorska, przepiękne zdjęcia obejmujące wspaniałe plenery naszych rodzimych Tatr, oraz cudowna muzyka sprawi, że dane wam będzie przenieść się niemal w baśniowy świat, w którym miłość przeplata się ze zdradą, a poświęcenie z szaleństwem. Nie zwracajcie uwagi na te małe niedociągnięcia, cieszcie się i płaczcie razem z głównymi bohaterami, przeżyjcie wraz z nimi historię miłości, która nigdy nie powinna się narodzić?

MysticMan

Kinomaniaki.com

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Fanaa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje