"E.T.": POSZUKIWANIE MUZYKI i GŁOSU E.T.

Oryginalny głos E.T. – nigdy nie zamierzano, aby w takiej wersji pojawił się w filmie – był głosem samego Stevena Spielberga, który podpowiadał kwestie Henry’emu Thomasowi i innym aktorom z offu. Przez dwie dekady uważano, że głos E.T. to głos Debry Winger. Tak naprawdę, będąc przyjaciółką Spielberga, została ona zaproszona na plan podczas realizowania sekwencji Halloween. W scenie tej pojawia się jako doktor w masce i jest zupełnie nierozpoznawalna. “Debra ma niski, piękny głos, dlatego poprosiłem ją, aby nagrała wszystkie kwestie E.T. na magnetofon Nagra,” wspomina Spielberg, “ponieważ nie chciałem, aby mój głos był jedynym, jaki ludzie usłyszą oglądając pierwsze materiały. Żadne z nas nie myślało o tym jako o finalnym produkcie. Była po prostu przyjaciółką, która mi pomagała.” Kiedy jednak ukończone zostały zdjęcia i film wszedł w fazę post-produkcji, wielokrotnie nagradzany realizator dźwięku Ben Burtt – którego pracę można było podziwiać w Gwiezdnych wojnach (Star Wars) Georga Lucasa – odkrył Pat Welsh. Gospodyni domowa i fotograf – amator, Welsh miała wtedy ponad 60 lat i mieszkała w Marin County, Kalifornia.

Reklama

“Chociaż Pat zawsze chciała zostać aktorką i nawet robiła coś w tym kierunku, nie była profesjonalistką,” wspomina Burtt. “Wyjaśniłem jej, że poszukuję interesująco brzmiącego głosu dla kosmity. Pat nagrała więc wszystkie dialogi E.T., które następnie elektronicznie zmodyfikowałem. Potem zmiksowałem głos Pat z oddechami zwierząt, po to, aby uzyskać jakość inną niż istoty ludzkiej. Należy tutaj dodać, że na głos E.T. składa się 18 różnych głosów,” mówi Burtt, “łącznie z odgłosami zwierząt i różnych ludzi. Jednak Pat Welsh miała najbardziej znaczący udział w powstawaniu głosu E.T., gdyż to ona nagrała wszystkie dialogi.” W międzyczasie montażystka Carol Littleton pracowała nad tym, aby materiały zdjęciowe zmieściły się w odpowiednim dla przeciętnego filmu czasie. “Usunęliśmy kilka całkiem sporych scen,” wspomina. Jedną z takich scen była pełna humoru scena, kiedy to Elliott prowadzi E.T. do łazienki, wazy go i pokazuje różnicę między zimną a ciepłą wodą. Elliott wychodzi na chwilę z łazienki, aby odebrać telefon i po powrocie zastaje E.T. w wannie, zanurzonego w wodzie. Do tej sceny został zbudowany przez Carlo Rambaldi specjalny model E.T., jednak Spielberg stwierdził, że scena ta nie wyjdzie dobrze na skutek technologicznych ograniczeń w czasie. Spielberg wiedział już, kto powinien skomponować muzykę do E.T. the Extra-Terrestrial: jego długoletni współpracownik John Williams. “Zawsze czułem, że Johnny jest artystą, która potrafi każdą opowiedziana przeze mnie historię zamienić na język muzyki,” komentuje Spielberg. “Potrzebuje tylko chwili, aby wiedzieć jakie nuty napisać. Powoduje, że łza, która dopiero zbiera się w kącie oka spada na policzek.”

Trudnym zadaniem dla Williamsa było napisanie muzyki do scen, których jeszcze nie widział. “Kiedy widziałem E.T., po raz pierwszy nie było jeszcze roweru na tle księżyca, gdyż efekty wizualne nie były jeszcze gotowe. Musiałem więc używać wyłącznie wyobraźni. Komponując muzykę do sekwencji lotu, wstrzymałem oddech i poczułem wolność. Idea lotu na księżyc wymaga całkowitego oddania się muzyce i olbrzymiego uczucia wolności. Tracimy grawitację, jesteśmy w kosmosie i czujemy się naprawdę wolni. Orkiestra i kompozytor muszą zapewnić nam takie uczucie.” “Kiedy John zobaczył E.T., był szczęśliwy,” wspomina Spielberg, “a jest szczęśliwy wtedy, kiedy nie musimy dużo dyskutować o muzyce. Kiedy ma w głowie gotowe pomysły. Zostawiłem go więc, aby pracował. Wkrótce zadzwonił i poprosił, abym przyszedł do jego biura… chciał zagrać mi coś na pianinie. To było coś więcej niż się spodziewałem,” kontynuuje Spielberg. “Łzy spływały mi po policzkach. Siedziałem przy pianinie i łkałem. Trochę mi było wstyd. Bardzo spodobała mi się ta muzyka i prosiłem Johna, aby nic w niej nie zmieniał. Nie mogłem doczekać się dnia, kiedy wkomponujemy tę muzykę w film.”

Muzyka Williamsa do E.T. the Extra-Terrestrial stała się jedną z jego najbardziej ukochanych przez widzów kompozycji. Jest niezwykła i bardzo różnorodna. Odzwierciedla zarówno gwałtowne momenty filmu jak i te refleksyjne.

Film został ukończony na wiosnę 1982, a pierwszy pokaz zaplanowano na 7 maja w Houston. Tak naprawdę Spielberg nie wiedział, czego może się spodziewać. “Nie udawałem, że E.T. był czymś więcej niż filmem o dzieciach zrobionym przez dziecko, jakim się wtedy czułem. Do diabła, ciągle nim jestem! “Ale pokaz był czymś w rodzaju religijnego doświadczenia,” kontynuuje. “Był emocjonujący, cudowny. Nigdy nie wiesz, co zrobiłeś zanim nie pokażesz tego widzom. Moja publiczność reagował na każdy moment filmu. Śmiali się nawet ze scen, co do których miałem wątpliwości czy je zrozumieją. W czasie filmy sześciokrotnie rozbrzmiewały oklaski. Przez prawie całe napisy końcowe trwające trzy minuty – również.” Melisssa Mathison także dokładnie to pamięta. “Steven siedział obok mnie i uderzał mnie w nogę. ‘Podoba im się, podoba im się.’ Miałem pełno sińców! Reakcja widzów była niesamowita. Pod koniec filmy wszyscy stali i bili brawo.” “Identyfikowałem się z nimi,” dodaje Spielberg. “Mogłem po prostu wsiąknąć w tę atmosferę. To było cudowne przeżycie i nigdy go nie zapomnę. Wszyscy unieśliśmy się parę stóp nad ziemią… a potem pokazaliśmy nasz film na festiwalu w Cannes.” Producent Kathleen Kennedy kontynuuje, “Około 15minut przed końcem filmu, widzowie w Cannes zaczęli klaskać i tupać nogami. Pomyśleliśmy, ‘Boże, nie podoba im się..’ Wszystko nam się zaczęło przewracać w żołądkach. Okazało się jednak, że jest zupełnie odwrotnie. Pokochali nasz film.” Tak wspomina to Spielberg, “To był mój pierwszy pobyt w Cannes. Dostałem telegram od Francois Truffaut, który wiele dla mnie znaczył. Napisał w nim ‘Należysz tutaj bardziej niż ja,’ powtarzając zdanie, które mówił do Richard Dreyfuss w Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia (Close Encounters of the Third Kind). Pod koniec festiwalu otrzymaliśmy owacje na stojąco i wtedy pomyślałem, że ‘nic nigdy nie dorówna temu uczuciu.’”

Inny wspaniały dla Spielberga moment nadszedł, gdy pokazał film George’owi Lucasowi i dzieciom pracowników ILM i Skywalker w Bay Area. “George zaczął się śmiać, kiedy zobaczył na ekranie Yodę w scenie Halloween. Był to uroczy moment. I wtedy,” wspomina Spielberg, “zaraz po tym jak dzieci zeszły z rowerów, George pochylił się nade mną i powiedział ‘OK., możesz być przez chwilę na szczycie.’ Później, kiedy zapytałem go, co miał na myśli, powiedział ‘E.T. będzie filmem wszechczasów. Pobije nawet Gwiezdne wojny (Star Wars), zapamiętaj moje słowa.’ “Pomyślałem, że zwariował. I sprawił mi naprawdę wielki komplement. Nie wiedziałem, że miał rację, dopóki to się naprawdę nie wydarzyło.” Film wszedł do kin z rekordowym wynikiem. Był entuzjastycznie przyjęty zarówno przez krytyków jak i przez widzów. Wkrótce został kulturowym fenomenem, dzięki któremu przynajmniej jedno wyrażenie zostało na stałe wpisane do amerykańskich leksykonów (osławione “zadzwonić do domu” E.T.), inspirując powstanie dwóch przebojów wykonywanych przez Neila Diamonda i Michaela Jacksona. Uhonorowany licznymi nagrodami E.T. the Extra-Terrestrial został nominowany do nagrody Akademii® - Najlepszy Film, Reżyser, Oryginalny Scenariusz. Zwyciężył w kategoriach Najlepsza Oryginalna Ścieżka Dźwiękowa, Efekty Wizualne, Dźwięk i Montaż Efektów Dźwiękowych. Kennedy mówi o swoim zaskoczeniu związanym z międzynarodową reakcja na film: “Miałam możliwość jeżdżenia z E.T. po świecie i obserwowania reakcji widzów. Zdałam sobie sprawę, że ten film ma wpływ na fundamentalne emocje. Obserwowałam Francuzów, Niemców i Japończyków. Wszędzie reagowano prawie identycznie.”

Film zmienił życie wszystkich, którzy nad nim pracowali. Dzięki niemu rozpoczęły się kariery Henry’ego Thomasa i Drew Barrymore (a także aktorów występujących w rolach drugoplanowych - C. Thomas Howell i Erika Eleniak), a ugruntowały Dee Wallace Stone i Petera Coyote. Jeżeli chodzi o Stevena Spielberga, który już wcześniej odniósł olbrzymi sukces dzięki Szczękom (Jaws), Bliskim spotkaniom trzeciego stopnia (Close Encounters of the Third Kind) i Poszukiwaczom zaginionej arki (Raiders of the Lost Ark), to “E.T. otworzył mnie na bardziej osobiste historie. Kolor purpury (The Color Purple), Imperium słońca (Empire of the Sun), Lista Schindlera (Schindler’s List), Amistad, Szeregowiec Ryan (Saving Private Ryan) czy A.I. Sztuczna inteligencja (A.I. Artificial Intelligence) były filmami zajmującymi się raczej kondycją człowieka niż czystą przygodą. Moja kariera potoczyła się w dwóch kierunkach - dwóch rodzajach filmów. Uważam, że to właśnie E.T. dał mi odwagę tworzenia tego drugiego gatunku filmów. Nie lubię wybierać swojego ulubionego filmu, bo to jak mówienie, że jedno z twoich dzieci kochasz bardziej,” stwierdza Spielberg. “Najbardziej znaczącym filmem jaki zrobiłem jest Lista Schindlera (Schindler’s List), ale najbardziej osobisty jest E.T. Sloganem stało się twierdzenie, że to film dla dziecka, które tkwi w każdym z nas. Ale uważam, że E.T. jest dla ludzi, którymi jesteśmy, którymi byliśmy i którymi znowu chcemy być.”

Mija właśnie 20 lat od premiery filmu E.T. the Extra-Terrestrial. Ten czas wydaję się być tylko mrugnięciem oka, chociaż nastolatkowie, którzy tak entuzjastycznie przyjmowali film, mogą go teraz pokazać swoim dzieciom. W pamięci widzów, Henry Thomas – obecnie utalentowany 30-letni aktor – jest ciągle dziesięcioletnim chłopcem poszukującym najlepszego przyjaciela. Drew Barrymore – teraz gwiazda kina i producentka filmowa – jest ciągle energiczną, uroczą sześciolatką. A finałowa obietnica E.T. złożona Elliottowi, która utkwiła na zawsze w sercu i umyśle chłopca...“Wrócę tutaj”... wydaje się być przysięgą złożoną widzom wtedy, teraz i na zawsze.

Dwie Dekady później...Rekonstrukcja i Ulepszanie Klasyki To jeszcze nie koniec historii…ponieważ taśma filmowa łatwo ulega zniszczeniu, 20 lat odcisnęło wyraźne piętno na kondycji negatywu E.T. Co więcej niesamowity postęp technologii efektów wizualnych dał Stevenowi Spielbergowi możliwość nie tylko rekonstrukcji, ale ulepszenia filmu w sposób nie odbiegający od jego oryginalnej wersji.

“Nigdy nie chciałem zrealizować kolejnej części E.T.,” mówi reżyser, “ale pomyślałem, że dobrze byłoby jeszcze raz wprowadzić ten film na ekrany w związku z jego 20-tą rocznicą dokonując kilku poprawek, które zadowoliłyby nie tylko perfekcjonistę jaki we mnie drzemie, ale także dawnych i obecnych widzów. Wielokrotnie oglądałem ten film z dziećmi, kiedy dorastały i zawsze chciałem zrobić coś z paroma defektami technicznymi, które chyba tylko ja zauważałem. Zawsze chciałem na przykład zrobić coś z biegnącym E.T. na początku filmu, kiedy to ściga go Keys. Jest to tylko zarys E.T. poruszający się na szynach z przymocowanym świecącym sercem. Na materiale zdjęciowym były poza tym momenty, które zostały wycięte, a które warte są zobaczenia.” “Kiedy 20-ta rocznica filmu zaczęła się powoli stawać realna,” wyjaśnia Kathy Kennedy, “zaczęliśmy zastanawiać się czy warto byłoby jeszcze raz pokazać nasz film. Czy będzie on jeszcze miał jakąś wartość dla widzów. Zdawaliśmy sobie sprawę, że E.T. jest filmem, na którym wychowały się rzesze widzów i chyba warto byłoby pokazać go nowemu pokoleniu, które nie miało możliwości obejrzenia go na dużym ekranie. Mam dzieci w wieku 5 i 3 lat,” dodaje Kennedy, “a Steven ma sześcioro dzieci. Oglądaliśmy wszyscy razem film w małym kinie i obserwowaliśmy niesamowite reakcje naszych dzieci. Nasze najmłodsze dzieci nigdy nie widziały E.T. i przyjmowały go z takim entuzjazmem jak dzieciaki sprzed 20-tu lat. Jest wielu rodziców, którzy pamiętają ten film, a teraz mogą dzielić się tym doświadczeniem ze swoimi dziećmi. Jest poza tym oczywiste,” kontynuuje Kennedy, “że obecnie możemy wykorzystać tak zaawansowane narzędzia jak grafikę komputerową. Nigdy nie zapomnę jak nie byliśmy w stanie zrealizować ujęcia, gdyż coś było nie w porządku z ustami E.T.”

Aby zrealizować swoje plany, Spielberg jeszcze raz zwrócił się do Industrial Light & Magic, która to firma pracowała nad filmem w 1981 roku. “Wtedy był to dla nas unikalny film,” komentuje Bill George z ILM, szef d/s efektów wizualnych rocznicowej edycji E.T. the Extra-Terrestrial. “Teraz mieliśmy pracować nad rekonstrukcją tego, co wykonaliśmy 20 lat wcześniej. Musieliśmy podejść do tego w zupełnie inny sposób niż zwykliśmy to robić. Normalnie przygotowujemy projekty i mamy już w głowie efekty naszej pracy, jakie pojawią się na ekranie. Tutaj było zupełnie inaczej. Coś już było zrobione, a my musieliśmy to przerobić. Podeszliśmy do E.T. jak do klasycznego zabytku architektury, który należy odnowić,” kontynuuje George, “przemalować ściany, naprawić podłogi i być w tym wszystkim jak najbliżej oryginału. To coś jak wysłanie ukochanej babci do chirurga plastycznego. Nie chcemy jej zmieniać, ale uczynić bardziej atrakcyjną.” Spielberg jeszcze raz obejrzał dokładnie cały film i wskazał miejsca, które chciał udoskonalić przy użyciu najnowocześniejszych technik wizualnych. “Gdyby film został zrobiony dzisiaj,” mówi George, “E.T. byłby najprawdopodobniej postacią całkowicie stworzoną przez komputer. Film jednak został zrealizowany w 1981 i modele E.T. – chociaż niesamowite – miały jednak pewne ograniczenia, które w pewien sposób pomogły zbudować osobowość kosmity. W jego ruchach jest niesamowita gracja. W oryginalnym filmie bardzo staraliśmy się nie utracić niczego z jego ruchów.” Pierwszym zadaniem ILM było poprawienie podstawowych elementów filmu. “Film był w złym stanie,” mówi George. “Niektóre rolki negatywu były porysowane i bardzo zabrudzone. Musieliśmy dowiedzieć się jakich obiektywów używał autor zdjęć Allen Daviau.” Ważne było to, aby wszystkie poprawki dotyczące efektów wizualnych pasowały do oryginału i nie wyglądały jak coś nowego. Dlatego też wiele z ulepszeń wykonanych przez ILM było bardzo subtelnych – tak jak zwiększenie skali ekspresji twarzy E.T., zastosowanie nowej technologii pozwalającej na przesuwanie się chmur czy wiatr między drzewami. I chociaż całkowicie cyfrowy model E.T. został przygotowany tylko do poszczególnych ujęć, przez większość czasu widzimy komputerowo generowane postaci kosmitów. George, Brady i zespół specjalistów ILM zajęli się też drobnymi szczegółami takimi jak poprawienie pewnych elementów pierwszego lotu na rowerze Elliotta i E.T. – dzięki nim kostium Halloween porusza się na wietrze (nie miało to miejsca w oryginale).

Olbrzymi postęp technologiczny, jaki miał miejsce po 1981 roku pozwolił artystom ILM włączyć do filmu sceny, które zostały z niego usunięte. Chodzi tutaj np. o scenę, w której E.T. i Elliott pluskają się w wannie, a także o tę, w której Mary szuka Elliotta podczas Halloween. “W scenie z wanną zaistniała możliwość lepszego poznania się E.T. i Elliotta,” mówi Spielberg. “Jest także moment, który pokazuje widzom, że E.T. i Elliott są bardzo ze sobą związani. Kiedy dzwoni telefon i Elliott podskakuje, E.T. także to robi. Nie dlatego jednak, że telefon go przestraszył, ale dlatego, że serce Elliotta zaczęło mocniej bić.” Co do sceny Halloween, “Zawsze chciałem włączyć ją do filmu, gdyż zawiera najlepsze sceny z Drew Barrymore,” powiedział reżyser. Oczywiście, artyści ILM mieli wyjątkowy szacunek do oryginalnego filmu. “Kiedy poproszono mnie o pracę nad nową edycją E.T. trochę się wahałem,” przyznaje Colin Brady. “To zawsze był jeden z moich ulubionych filmów i zawsze wydawało mi się, że każda jego klatka jest idealna. To tak jak gdybym został poproszony o namalowanie lepszej Mony Lisy. Tym razem, jednak, to sam Da Vinci prosił nas o wykonanie tej pracy pod jego nadzorem. Największym wyzwaniem jest to,” kontynuuje Brady, “że E.T. jest czymś więcej niż istotą czy kosmitą. Nie jest też rysunkową postacią. Musieliśmy myśleć o nim jako o żywym, oddychającym stworzeniu. Mieliśmy do niego taki stosunek jak do aktora z krwi i kości. Nie chcieliśmy, aby był taki płynny w ruchach jak każda z animowanych komputerowo postaci. Było coś ciepłego w sposobie poruszania się oryginalnego E.T., jakaś niewinność dziecka połączona z pewnym napięciem. Można go porównać do różnych zwierząt. Czasami jest jak kot, czasami jak króliczek, a jeszcze innym razem jak żółw. Pomogło nam to na delikatne udoskonalenie jego ruchów w momentach, w których było to konieczne.”

Jednym z przykładów przerobienia przez zespół ILM oryginalnego ujęcia był moment, w którym E.T. biegnie przez las uciekając przed naukowcami. “To była jedyna sekwencja, którą chcieliśmy całkowicie przygotować na nowo,” powiedział Brady, “ponieważ E.T. poruszał się w niej w bardzo liniowy sposób, jak gdyby jechał po szynie. Musieliśmy pomyśleć nad tym, w jaki sposób może biegać istota, która ma tak krótkie nogi. Ostatecznie znaleźliśmy rozwiązanie, które zaakceptował Steven Spielberg.” Ponieważ żaden z oryginalnych modeli E.T. już nie istniał, George, Brady i ich zespół musieli przejrzeć oryginalny film klatka po klatce, aby stworzyć nowy, cyfrowy model E.T. Ale jak przyznaje Colin Brady, “Gdybyśmy teraz realizowali E.T. nie moglibyśmy użyć tylu cudownych sztuczek, jakie wykorzystano w pierwszym filmie. Gdyby E.T. był cyfrowy, Henry Thomas i inni aktorzy nie mieliby prawdziwej postaci, z którą mogli się bawić i na nią reagować!”. Być może najważniejszą zmiana jakiej Spielberg dokonał w nowej edycji E.T. było coś, co reżyser chciał zrobić od wielu lat: usunąć broń z rąk policjantów i agentów rządowych ścigających E.T., Elliotta i jego przyjaciół w scenie ucieczki, która kończy się lotem na rowerach. W 1995, w jednym z wywiadów Spielberg powiedział: “Jeśli kiedykolwiek jeszcze raz wprowadzę ten film na ekrany, na pewno pozbędę się tego ujęcia... Żałuję dwóch rzeczy, jeśli chodzi o ten film. Żałuję, że został użyty pistolet, do zatrzymania dzieci. Żałuję też, że w ogóle pojawiła się w E.T. jakakolwiek broń. Jeśli będę miał taką okazję zastosuję technikę cyfrową, aby usunąć te pistolety z rąk policjantów.”

Po ukończeniu zdjęć do E.T. (1981-82), Steven Spielberg został ojcem i zmienił się jego sposób patrzenia na świat. Chociaż zastąpienie broni krótkofalówkami może spowodować pewne kontrowersje wśród fanów filmu, świat w 2002 roku jest całkowicie inny od tego w 1982 roku i reżyser czuje, że jest odpowiedzialny w trochę inny sposób przed swoimi widzami. “W 1982 roku zupełnie inaczej postrzegano broń niż dzisiaj,” stwierdza, “ale i tak byłem bardzo ostrożny umieszczając broń w E.T. Jeszcze bardziej się tym przejmowałem, kiedy mój syn Max urodził się w 1985 roku. Narodziny dziecka były największą zmianą w moim życiu. Zacząłem myśleć o tym, że broń była prawdopodobnie zupełnie nieodpowiednim elementem mojego filmu i poczułem, że nowa jego wersja jest świetną okazją do pozbycia się jej. Wiem, że niektórzy ludzie Oscarżają mnie o bycie zbyt miękkim,” mówi Spielberg, “i jestem pewien, że Narodowe Stowarzyszenie Posiadaczy Broni Palnej nie byłoby tym zachwycone.” W nowej wersji matka Elliotta nie zakazuje mu iść na Halloween, dlatego że wygląda jak “terrorysta.” W oryginalnym scenariuszu Melissy Mathison słowo to brzmiało “komandos,” a obecnie zastąpione zostało słowem “hippis.” Bill George, Colin Brady i wszyscy z ILM czuli się bardzo odpowiedzialni za efekty swojej pracy nad E.T. the Extra-Terrestrial. “Moim głównym celem było sprawienie, aby wszystkie nowe efekty nie różniły się zbytnio od tych, które zapamiętali widzowie,” podkreśla George. “Mamy nadzieję, że nie są zbyt oczywiste i mają taki sam urok jak te oryginalne. Ludzie, którzy nie będą wiedzieli zbyt dużo o tych zmianach, nie zauważą ich. I nie powinni – mają bowiem oglądać film - E.T. the Extra-Terrestrial – a nie efekty.” Producent Kennedy tak mówi o sprawach związanych z dźwiękiem, “Poddaliśmy muzykę Johna Williamsa cyfrowej obróbce. W nowej wersji ma ona sześć ścieżek, co nadaje jej pełniejsze brzmienie. Niczego nie nagrywaliśmy, ale dzięki nowościom technicznym byliśmy w stanie nadać dźwiękowi, dialogom i muzyce w E.T. nowy wymiar XXI wieku.”

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: E.T.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje