"Constantine": KOSTIUMY I CHARAKTERYZACJA: CZŁOWIEK-ROBAL I INNE WYZWANIA

Piekło to spaczona, zniszczona i spustoszona wersja naszej rzeczywistości, jego mieszkańcy wyglądają tak, jak wyglądali w momencie przekroczenia granicy dwóch światów, są jednak zdegenerowani tak, jak ich otoczenie.

Reklama

Mówi projektantka kostiumów Louise Frogley (Zawód: szpieg, Traffic): - Mieliśmy taki pomysł, że ten, kto trafia do piekła jest ubrany tak, jak umarł. Ponieważ nie ma tu wody, ubrania błyskawicznie się brudzą i zeszmacają, podobnie zresztą jak ludzie. Chcąc osiągnąć taki wygląd, wraz z szefem krawców Robertem Q. Mathewsem postarzyliśmy wszystkie ubrania, wykorzystując do tego przemysłowe pralki, ostre włosie jaków, płynny lateks i podobne środki. – Kostiumy zostały następnie wybrudzone i wysmarowane różnymi brudami, a następnie wysuszone. Każdy kostium suszył się łącznie przez 48 godzin.

Frogley zdecydowała się nie wykorzystywać określonej palety barw, zamiast tego wszystkie kostiumy dostosowane są indywidualnie do postaci. - Midnite jest bardzo kolorowy, lubi się pokazać. Chaz jest młody i wyluzowany, Rachel miała wyglądać sexy, choć nie za bardzo prowokująco, jednocześnie jej kostium miał podkreślać jej wysportowanie. Constantine ubrany jest w klasyczną biel i czerń, linie jego ubrań są proste, kanciaste.

Projektując kostium Constantine’a Frogley inspirowała się także elementami klasycznych kostiumów filmów: - W jego ubraniach widoczne są wpływy brytyjskiej mody z lat sześćdziesiątych, płaszcz jest dokładną kopią płaszcza z tego okresu. Chciałam, by bohater wyglądał elegancko i schludnie, a jednocześnie, by mógł się poruszać z gracją. – Biorąc pod uwagę fizyczne uwarunkowania roli, a także liczne sceny w deszczu, Frogley uszyła 25 płaszczy dla Keanu Reevesa, zrobiono także dla niego 50 par butów.

Specjalnie dla potrzeb sceny, w której po raz pierwszy pojawia się Gabriel, Frogley przygotowała wspaniały garnitur, o którym Swinton mówi, że wygląda jak ubranie „wysokiego rangą przedstawiciela Sotheby’s. – Dodaje także – Oczywiście, miałam też piękne skrzydła. Każda dziewczyna powinna mieć takie.

Frogley i kierowani przez nią ludzie, pracujący wspólnie z pracownikami Stan Winston Studios, stworzyli także kostium obrzydliwej istoty, którą umownie nazywano Człowiekiem-Robalem. Był to przypominający nieco człowieka demon, który atakuje Constantine na ulicy, po czym rozpada się na stworzenia składające się na jego formę – głównie węże, karaluchy i skorpiony. Przypomina sobie Frogley: - Mike Fink miał pomysł, że ubranie tej istoty składa się z termitów. Całe miesiące trwało, nim nasza specjalistka od materiałów, Marietta Lange, wyprodukowała próbki dla Mike’a i Francisa. W końcu udało nam się zrobić coś z wełny, strzępków, runa, w tkaninę wpletliśmy potem cekiny, paciorki, pióra, włosy i plastikowe owady. – Jak ocenia efekt końcowy? – Cóż… Odrażający.

Bliskim współpracownikiem Frogley i osobą, która swoją pracą uzupełniała wysiłki jej i specjalistów od efektów specjalnych, był znany charakteryzator, trzykrotny laureat Oskara (za filmy Sok z żuka, Pani Doubtfire, Ed Wood) Ve Neill. Neill kierował zespołem liczącym piętnastu charakteryzatorów. To ich dziełem była zarówno subtelna charakteryzacja postaci głównych bohaterów, jak i odrażająca charakteryzacja demonów, mieszańców i piekielnych stworów. Także oni odpowiadali za pokazanie skutków choroby Constantine’a, które bohater skrywa za fasadą aktywności i złego humoru.

Końcowa konfrontacja w gabinecie hydroterapii szpitala Ravenscar, w której Constantine i Chaz walczą z hordą demonicznych mieszańców, była dużym wyzwaniem dla aktorów i ekipy filmowej. Praca na planie rozpoczęła się o trzeciej nad ranem, wtedy właśnie zespół charakteryzatorów zaczął przygotowywać kaskaderów. W tym samym czasie przygotowywano także aktorów wcielających się w mieszkańców, którzy pojawią się w tej scenie po tym, gdy opadną z nich fałszywe maski ludzi i odsłonią się ich prawdziwe, demoniczne oblicza.

Neill mówi o pokazywaniu postępów choroby wyniszczającej Constantine’a, a zwłaszcza o planach, których skąpe oświetlenie podkreślało niezdrowy, żółtozielony kolor charakteryzacji aktora, nadając mu wygląd bardzo chorego. W trakcie całego filmu charakteryzator unikał jednak nadmiernego eksponowania choroby bohatera: - Nie chciałem, by Keanu od samego początku wyglądał niezdrowo, musiałem pokazać postęp jego choroby, gdybym na samym początku filmu pokazał go jako chorego, jego stan musiałby się pogarszać, a tego chciałem uniknąć. Wobec tego zdecydowałem się na jedynie delikatne akcentowanie jego stanu zdrowia. Dopiero pod koniec filmu widzimy zmianę w jego charakteryzacji – nie tylko z powodu choroby, swój ślad pozostawiły także wszystkie walki, w jakich bierze udział. Na jego twarzy widać wtedy zmęczenie i szok.

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: Constantine

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje