Reklama

"500 dni miłości": MUZYKA

"Nie jestem aż tak pijany, żeby zacząć przy nich śpiewać" --Tom

"Nie jestem aż tak pijany, żeby zacząć przy nich śpiewać"
--Tom

Nic nie opisuje bólu rozstania lepiej niż piosenka. Muzyka to ważny element "500 dni miłości". Scott i Michael uważnie dobierali kawałki - postawili na takie, które pamiętają z czasów gdy sami mieli złamane serce : między innymi "Train in Vain" The Clash, czy "You Make My Dreams Come True" duetu Hall&Oates. Bez muzyki nie byłoby tej historii - to właśnie muzyka przyciąga do siebie Toma i Summer, jest tłem tego co przeżywa ta para.

"Kiedy się zakochujemy, a potem cierpimy po rozstaniu słuchamy muzyki. Każdy związek ma swoją ścieżkę dźwiękową; piosenki opisują uczucia, które często trudno nazwać i opisać." - mówi Neustadter.

Reklama

Reżyser podziela opinię scenarzystów : muzyka to niezwykle istotny element tej historii : "Jest równie ważna co sama fabuła. Jako twórca teledysków przywiązuję dużą wagę do łączenia obrazu z muzyką."

Kierownictwo muzyczne powierzono Andrei Von Foerster, która pracowała przy serialach "Życie na fali" i "Chirurdzy". Przekonuje ona, że wszyscy pracujący przy tym filmie mają świetny gust muzyczny, a "500 dni miłości" to niezła gratka dla wielbicieli muzyki : "Historia Toma i Summer jest niezwykła i została opisana w niesamowity sposób. Rewelacyjny muzyka nadaje filmowi jeszcze większej głębi."

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: 500 dni miłości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy