"10,000 B.C.": PRODUKCJA FILMU

WĘDRÓWKA BOHATERA:

Reklama

Fabuła i obsada filmu 10.000 BC

Roland Emmerich, reżyser obdarzony niezwykłą wyobraźnią, wykorzystał w swoich należących do najbardziej kasowych w ostatnim dziesięcioleciu filmach Dzień niepodległości i Pojutrze ogromną gamę pomysłów, od toczonych na wielką skalę wojen przybyszów z obcych planet po klęski żywiołowe. Teraz skierował oko swej kamery ku odległej przeszłości, by stworzyć film 10.000 BC. Stanął w ten sposób przed bodaj najśmielszym i najbardziej ambitnym zadaniem w swojej dotychczasowej karierze.

Tworząc nowy mit o bohaterze, który, choć pochodzi z żyjącego w zapomnieniu plemienia, rzuca wyzwanie potężnemu imperium, starał się przenieść widzów w świat przygody, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyli, poszerzając jednocześnie granice, w ramach których definiuje się pojęcie filmu. "Zawsze intrygowała mnie idea klasycznych opowieści, ów ponadczasowy rytuał przekazywania przy ognisku historii z pokolenia na pokolenie" - mówi reżyser. "Kiedy za temat filmu bierze się losy człowieka na wczesnym etapie rozwoju cywilizacji, pojawia się możliwość opowiedzenia wspaniałych,

heroicznych przygód, w których bohater musi dokonywać wręcz nieprawdopodobnych czynów. Chciałem zrobić film przenoszący widzów w świat nie przypominający niczego, co widzieli dotąd".

Aby zaproponować pełną przygód wędrówkę w innym czasie i przestrzeni, Emmerich i członkowie jego ekipy musieli najpierw sami podjąć wyprawę na koniec świata. W trakcie realizacji filmu odwiedzili objętą zimowym chłodem Nową Zelandię, by potem znaleźć się w gorącym i 

nasyconym wilgotnością klimacie Kapsztadu w Południowej Afryce i wreszcie zakończyć swą peregrynację wśród jałowych, pustynnych piasków Namibii.

Producent Michael Wimer wyjaśnia: "Twórca pokroju Rolanda zawsze poszukuje czegoś oryginalnego, choć przecież niełatwo znaleźć, nazwijmy to, płótno, na którym nikt jeszcze nie próbował malować. Było to niezwykłe wyzwanie pod każdym względem. Roland oświadczył bez ogródek, że był to najbardziej wymagający film, nad jakim do tej pory pracował. Sądzę jednak, że tacy twórcy jak on najlepiej czują się, podejmując właśnie wielkie wyzwania".

Harold Kloser, który wraz z Emmerichem jest autorem scenariusza (a ponadto producentem wykonawczym filmu oraz współtwórcą - wraz z Thomasem Wanderem - muzyki), mówi, że 10.000 BC to podróż w epokę, gdy mistycyzm i świat duchowości stanowiły rzeczywisty element życia. "Nigdy nie myśleliśmy z Rolandem o zrobieniu z tego obrazu filmu dokumentalnego" - wyjaśnia Kloser. "Chcieliśmy raczej stworzyć wielką epopeję przygodową o ludzkiej wyprawie, mającej na celu zderzenie się ze wszystkimi siłami, których człowiek nie jest w stanie wyjaśnić. Zafascynowała nas idea przekraczania granic ludzkich możliwości".

Producent Mark Gordon, dla którego jest to już trzeci film robiony we współpracy z Emmerichem, dodaje: "Roland to reżyser, który nigdy nie chce się powtarzać. Jego wyobraźnia pozwala mu penetrować obszary niedostępne innym ludziom. Biorąc pod uwagę historie, jakie lubi opowiadać, oraz jego wizjonerskie zdolności twórcze, właśnie on doskonale nadawał się do zrobienia tego filmu".

Film posiada wszelkie cechy kina akcji, pokazując polowania na ogromne mamuty, epickie bitwy oraz spektakularne, panoramiczne obrazy ogromnych piramid i zagubionych cywilizacji w oprawie mitów i aurze mistycyzmu. Jednak, jak zauważa Camilla Belle odtwarzająca rolę Evolet, "U sedna filmu leży także głęboka opowieść o człowieku. D'Leh i Evolet zostają rozdzieleni i muszą się

ponownie odnaleźć w trakcie zdumiewającej wędrówki. Dla nich, tak jak dla widzów, to podróż do innego świata".

"Jest coś naprawdę pięknego w tym, że istota ludzkiej egzystencji nie zmieniła się w ciągu tysiącleci" - mówi Steven Strait, aktor, który wciela się w postać młodego wojownika D'Leha. "To, co decyduje o naszym człowieczeństwie, a więc miłość, współczucie, sumienie, sympatia, pozostaje

niezmienione od czasów prehistorycznych. Wszystkie te emocje są obecne w tym filmie. Można identyfikować się z nimi bez względu na epokę, w której się żyje".

"Oprócz tych emocji w filmie są też legendy i proroctwa" zauważa inny aktor, Cliff Curtis, grający postać Tic'Tica. "Na ekranie królują budzące strach drapieżne ptaki i tygrysy o zębach ostrych jak szable, i rzecz jasna mamuty, jednak nie brakuje tu również owej atmosfery duchowości, która spaja tę historię w jedną całość".

Akcja filmu rozpoczyna się w zapomnianej dolinie, gdzie plemię Yagahl zdobywa pożywienie, zabijając potężnego mamuta, członka wielkiego stada, które przemierza te tereny w trakcie dorocznej wędrówki. "Członkowie plemienia Yagahl znani są jako łowcy mamutów, gdyż mięso tych zwierząt stanowi podstawę ich przetrwania" - wyjaśnia Emmerich. "Mamuty są dla tych ludzi tym, czym bizony były dla Indian Ameryki Północnej. Członkowie plemienia z jednej strony zabijają potężne zwierzęta, z drugiej jednak darzą je szacunkiem; czują się przez nie namaszczeni. To bardzo naturalna relacja między myśliwym a zwierzyną".

"Plemię Yagahl żyje na krawędzi przetrwania. Jego egzystencja zależy od tego, co uda im się znaleźć i upolować" - mówi Kloser. "Właśnie zbliża się koniec Epoki Lodowcowej, więc dochodzi do zmian klimatycznych. Ludzie dostrzegają, że mamuty nie pojawiają się już tak regularnie".

Nad jednością plemienia czuwa jego przywódczyni, Stara Matka, którą gra Mona Hammond, oraz myśliwy noszący Białą Włócznię, odpowiedzialny za wyżywienie i obronę małej społeczności. Stara Matka widziała postać Yagahla i przepowiedziała, że - zanim z powierzchni ziemi znikną mamuty - pojawi się wielki myśliwy, który wraz z Evolet poprowadzi swych współplemieńców do nowego życia. Nikt nie wierzy, że mitycznym wybawcą będzie D'Leh, którego ojciec w tajemniczych okolicznościach opuścił plemię, gdy jego syn był jeszcze dzieckiem. Młodego myśliwego wszyscy nazywają synem tchórza.

"D'Leh jest wyrzutkiem" - mówi Steven Strait. "Reszta plemienia stroni od niego z powodu tego, co uczynił w przeszłości jego ojciec. Opuszczenie rodzimej społeczności uważane jest za największą hańbę i chłopak musi żyć z tym piętnem. Jednak, mimo iż sytuacja ta utrudnia mu życie, dodaje mu także siły".

"Zawsze interesowały mnie konflikty na linii ojciec-syn" - mówi Emmerich. "Ojciec porzucił D'Leha, kiedy ten był chłopcem, i jak wielu synów, których ojcowie odeszli, jest on naznaczony przez najbliższe otoczenie stygmatem opuszczenia. Z czasem pozna powody ojcowskiej decyzji".

W trakcie poszukiwania obsady do filmu w Stanach Zjednoczonych, Europie, Ameryce Południowej i Nowej Zelandii, Emmerich wypatrzył idealnego odtwórcę głównej roli na plakacie reklamującym film wyprodukowany przez niezależnego producenta, zatytułowany Undiscovered. "Zobaczyłem twarz Stevena" - wspomina reżyser, "i zapytałem `Kto to?' Przeprowadziliśmy zdjęcia próbne, w których uczestniczyły także inne osoby, ale zawsze wracaliśmy do Stevena. Miał wówczas 18 lat i w czasie, gdy zaczynaliśmy kręcić film, był dobry, ale brakowało mu pewności siebie. Jestem z niego dumny, gdyż jako D'Leh przechodzi w filmie zupełną transformację. Jego zadaniem było udźwignięcie ciężaru całego obrazu i wywiązał się z tego zadania doskonale. Obserwowanie tej przemiany było niezwykłym doświadczeniem".

Strait czuł się podniecony perspektywą współpracy z Emmerichem. "Jestem wielbicielem jego filmów, więc możliwość współpracy z nim była fascynująca" - mówi aktor. "Roland to przede wszystkim i nade wszystko mistrz fabuły; siłą napędową jego nawet najbardziej widowiskowych filmów są postacie. Pamiętam, że czytając scenariusz pomyślałem sobie, że to opowieść o niezwykłej przygodzie, a udział w tym filmie okazał się jeszcze większą przygodą niż przypuszczałem".

Przygoda D'Leha zaczyna się wraz z pojawieniem się w grupie innego outsidera, dziewczyny o imieniu Evolet, uciekinierki z plemienia, którego członkowie zostali porwani przez "czworonożne demony". "Dziewczynę znajdują w górach, gdy siedzi przytulona do martwej kobiety" - mówi Emmerich. "Członkowie plemienia Yagahl do chwili znalezienia Evolet żyli w przekonaniu, iż są samotni we wszechświecie. Evolet stanowi pierwszy znak istnienia innych cywilizacji".

Stara Matka uważa, że Evolet to klucz do przepowiedni - jest ona nierozerwalnie związana z myśliwym, który odziedziczy Białą Włócznię i poprowadzi plemię do nowej ojczyzny. Choć nikt nie

wierzy, by miał nim być D'Leh, nawiązuje on tajemne więzi z Evolet, takim samym wyrzutkiem jak on sam. "Evolet to sierota, która została przygarnięta przez plemię jako dziecko" - mówi Camilla Belle. "Zakochuje się w D'Lehu, a on odwzajemnia jej uczucia. Dziewczyna pragnie z nim uciec, lecz on wie,

że to niemożliwe. Są jak Romeo i Julia, gdyż Stara Matka wierzy, że Evolet ma poślubić innego mężczyznę".

Michael Wimer twierdzi, że Camilla Belle posiada wyjątkową osobowość, której poszukiwano do tej roli, i przypomina sobie, iż zrobiła wielkie wrażenie na twórcach filmu już podczas pierwszego spotkania. "Kiedy Camilla przyszła na wstępne przesłuchanie, miała na sobie bardzo interesującą biżuterię. Przypuszczałem, że założyła ją celowo. Potem uzmysłowiłem sobie, że ona ma swój styl. Jest bardzo piękna i utalentowana, wniosła jednak do tej roli tak wielką siłę, że byliśmy tym faktem szczerze zdumieni".

Mark Gordon jest tego samego zdania i dodaje: "Camilla stwarza wrażenie osoby bezbronnej, ale wyczuwa się jednocześnie, że potrafi sprostać każdemu zadaniu i odnaleźć w sobie heroizm. Żadne okoliczności nie czynią z niej ofiary".

Belle utrzymuje, że wędrówka granej przez nią kobiety wyzwala w niej wewnętrzną moc. Wyjaśnia: "Zajęło mi trochę czasu znalezienie sposobu na pokazanie osobowości tej postaci. Chciałam, by stała się kimś, kogo młode dziewczęta postrzegają jako wzorzec, a nie damę pogrążoną w rozpaczy, ponieważ walczy ona nie tylko o siebie, ale także o swój lud".

Człowiek, który odziedziczył Białą Włócznię od ojca D'Leha, i który musi ją przekazać następnemu przywódcy, to Tic'Tic, postać odtwarzana przez pochodzącego z Nowej Zelandii Cliffa Curtisa. "Tic'Tikiem kierują dwa cele: pierwszy to nadzór nad przekazaniem władzy D'Lehowi, drugi zaś to spełnienie legendy i przepowiedni mówiącej, że D'Leh i Evolet zagwarantują plemieniu przetrwanie" - mówi Curtis. "Mój bohater to tradycjonalista. Wierzy w mity i wróżby. Wierzy w młodego wodza i ostatecznie w miłość D'Leha do młodej kobiety oraz w to, że ich los został połączony. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że tej roli nie zagrałem z pozycji starego mędrca, znającego odpowiedzi na wszystkie pytania. Tic'Tic jest zrzędliwy i budzi lęk. Zachowuje się jak przemyślny mentor"

Emmerich zauważył, że Cliff Curtis, podobnie, jak odtwarzana przez niego postać, stał się pewnego rodzaju mentorem młodszego kolegi, Stevena Straita. "D'Leh to postać nie do końca wierząca w siebie; waha się, co powinien uczynić i dopiero doznane przeżycia zmuszają go do uzmysłowienia sobie, jakie jest jego przeznaczenie i kim naprawdę jest. Byłem zdumiony patrząc, jak Cliff Curtis, o 

wiele bardziej doświadczony aktor, wziął pod swoje skrzydła Stevena. Doskonale się uzupełniali w swoich rolach, gdyż relacje między odtwarzanymi przez nich postaciami odzwierciedlały to, co miało miejsce w rzeczywistym świecie".

Jedynego przyjaciela D'Leha i Evolet, Baku, gra brytyjski aktor młodego pokolenia, Nathanael Baring, dla którego jest to debiut ekranowy. "Baku to bardzo młody chłopak" - mówi Baring. "Ze wszystkich sił stara się zaimponować D'Lehowi i Tic'Tikowi i stać się prawdziwym członkiem grupy, jednak tak naprawdę bardziej przeszkadza niż pomaga".

Kiedy "czworonożne demony" - łowcy niewolników przemieszczający się konno - napadają na plemię i brutalnie porywają jego młodych członków, w tym Evolet, D'Leh przysięga, iż będzie ich ścigał tak długo, dopóki nie uwolni jeńców. "Napastnicy przybywają na koniach i czują się jak demony" wyjaśnia Emmerich. "Dysponują tak wielką przewagą, że plemię Yagahl jest bez szans. Napad stanowi w pewnym sensie wezwanie D'Leha do działania. Porwano Evolet i on musi za nią podążyć".

Młody myśliwy, choć wyrzekł się Białej Włóczni, odmawia rezygnacji z pościgu i w końcu dołączają do niego Tic'Tic i jego rywal, Ka'ren (grany przez Mo Zainala). Także młody Baku decyduje się na udział w wyprawie. Realizując swą niebezpieczną misję, członkowie grupy pościgowej muszą przebyć ośnieżone góry, by dotrzeć do Zagubionej Doliny, gdzie muszą stoczyć bitwę nie tylko z łowcami niewolników, ale także z tajemniczymi, budzącymi grozę ptakami, które upatrzyły ich sobie na ofiarę. "W Zagubionej Dolinie mieszka stado straszliwych ptaków, żyjących w wysokich trawach" opisuje tę sytuację Emmerich. "Są one jakby skrzyżowaniem dinozaurów ze strusiami, polują jednak podobnie jak rekiny, wychylając się z trawy i ponownie w niej znikając".

Wędrówka doprowadza naszych bohaterów do siedziby nowego plemienia - Naku - i do jego wodza Nakudu (granego przez Joela Virgela), którego syna także porwali łowcy niewolników.

Wygłodniali, odwodnieni i skłóceni bohaterowie docierają na pustynię, gdzie wznoszą się wielkie piramidy i gdzie pracują zastępy niewolników, żyjących w strachu przed istotą nazywającą

siebie bogiem. "Piramida to dla mnie symbol totalnej arogancji" - mówi Emmerich. "Stanowi całkowity kontrast dla stylu życia łowców mamutów, którzy darzą wielkim szacunkiem zwierzęta, które zabijają".

Aby rzucić wyzwanie brutalnej kulturze, która zniewoliła jego lud, D'Leh musi przestać być myśliwym i - zgodnie z przeznaczeniem - stać się wodzem. "D'Leh musi dotrzeć niemal na kraj świata,

by uratować Evolet" - ciągnie Emmerich. "Dzięki przebytej drodze dowiaduje się jednak, że musi wziąć odpowiedzialność nie tylko za dziewczynę".

Pozostałymi członkami międzynarodowej obsady są Marco Khan jako jednooki łowca niewolników oraz Ben Badra jako watażka, wódz najeźdźców. "Szeroko zarzuciliśmy sieć" - mówi Emmerich - "i do obsadzenia tych ról wybraliśmy grupę aktorów, którzy gwarantują szeroki wachlarz typologiczny. Pochodzą oni z Azji, Ameryki Łacińskiej, Indii, Afryki i innych części świata. Ten film to także panorama twarzy i są wśród nich, moim zdaniem, bardzo niezwykłe oblicza".

Twórcy filmu mieli zaszczyt pozyskać także legendarnego egipskiego aktora, Omara Sharifa, do wystąpienia w roli narratora filmu. "Włożył w opowiedzenie tej historii całe swoje doświadczenie, przeszłość i humanizm. Pozyskanie go było prawdziwą rewelacją" - mówi Wimer.

Aby dobrze odegrać role myśliwych wiodących życie na otwartych przestrzeniach, szereg aktorów wzięło udział w obozie szkoleniowym w Kapsztadzie pod kierunkiem specjalisty od scen kaskaderskich, Franklina Bensona. Szkolenie, oprócz zwykłych ćwiczeń fizycznych, obejmowało naukę specjalnego tańca oraz technik walki charakterystycznych dla odtwarzanych postaci. W przypadku Nata Baringa chodziło o wspinanie się po drzewach, co miało być wykorzystane w scenach potyczki z drapieżnymi ptakami. Dla Straita i innych polujących na mamuty postaci oznaczało to poznanie sposobów poruszania się myśliwych.

Strait, który przytył na potrzeby poprzedniego filmu, by móc dobrze wcielić się w rolę muskularnego łowcy D'Leha stracił ponad dziesięć kilogramów za pomocą diety i ćwiczeń. "Nie istnieją pisemne przekazy na temat ludzi z tamtej epoki," - mówi aktor - "więc podpatrywałem zachowania plemion w różnych częściach globu. Nie tylko dowiadywałem się, jak żyją, ale opanowałem także sposób poruszania się i stawiania kroków ludzi, których egzystencja zależy od wyników polowania.

Sprawność fizyczna decydowała o ich przetrwaniu, więc w trakcie szkolenia najwięcej wagi zrzucałem biegając".

Aktorzy grający łowców niewolników musieli wiele czasu poświęcić na konną jazdę. Instruktor jeździectwa, Peter White, odpowiadał nie tylko za szkolenie aktorów, ale także za tresurę koni. White miał pod opieką 20 koni zebranych ze stajni rozrzuconych wokół Kapsztadu. "Były to głównie wierzchowce mieszanej rasy, bardziej odporne na choroby i mniej narowiste niż konie pełnej krwi" -

opowiada White. "Sporo czasu zajęło nam przyzwyczajenie ich do czekających je na planie niespodzianek: kamer, świateł, dymu, ognia i tak dalej".

Jeśli chodzi o aktorów to zadaniem White'a było doprowadzenie do tego, by sprawnie posługiwali się kijami, mieczami, lassami i sieciami. Wszystkie te czynności wymagały jednoręcznego powodowania koniem, a także noszenia ciężkiego rynsztunku i kostiumów. "W ubrania wszyto twarde i dość sztywne gorsety utrudniające ich zginanie" - mówi White. "Siodła były normalne. Były to lekkie, kawaleryjskie siodła, o wiele wygodniejsze dla jeźdźców i koni, tyle że obciążone workami i skórami".

Konie z Kapsztadu zabrano następnie w czterodniową podróż do Namibii, gdzie trzymano je w izolacji, by zminimalizować ryzyko zarażenia się chorobami od miejscowych wierzchowców. Ze względu na pustynny klimat, White dbał również bezustannie o to, by zwierzęta nie uległy odwodnieniu.

Instruktor stanął w obliczu rozlicznych dylematów, gdy ekipa rozpoczęła zdjęcia w Nowej Zelandii, gdzie korzystał z koni, z którymi już wcześniej pracował. "Zanim zaczęły się zdjęcia, mieliśmy dwa tygodnie przerwy. W tym czasie wprowadziliśmy konie w góry, by mogły przyzwyczaić się do zimna i wysokości".

materiały dystrybutora
Dowiedz się więcej na temat: 10,000 B.C.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje