W mejlu, który przechwycił "Los Angeles Times", Chartier napisał: "Mam nadzieję, że podobał wam się 'Hurt Locker'. Jeśli chcecie, żebyśmy wygrali, powiedzcie o tym swoim przyjaciołom, którzy mają prawo oscarowego głosu. Jeśli każdy zwróci się do jednego lub dwóch przyjaciół - to wygramy my, a nie 500-milionowy film. Trzeba, żeby niezależne filmy otrzymywały Oscara" - brzmiała treść mejla.
Takie działanie promocyjne jest sprzeczne z zasadami Akademii. Chartier szybko przeprosił więc za szeptaną kampanię "Hurt Lockera".
"Mój mejl był nieodpowiedzialny. Nie było w nim nic z ducha filmowego święta. Popełniłem błąd, prosząc was o pomoc w zachęcaniu innych do głosowania na [mój] film, jednocześnie czyniąc komentarz względem innego filmu [chodziło o 'Avatar' Jamesa Camerona]" - sprostował Chartier.
"Szczerze przepraszam każdego, kogo mógł on urazić" - dodał producent "Hurt Lockera".
"The Hurt Locker. W pułapce wojny" i "Avatar" otrzymały najwięcej - po 9 nominacji do tegorocznych Oscarów. Obydwa tytuły walczą o statuetkę Akademii w najważniejszej kategorii - najlepszego filmu roku.
Zapraszamy na nasze strony w nocy z niedzieli na poniedziałek (7/8 marca) - INTERIA.PL przeprowadzi relację na żywo z wręczenia Oscarów!






Piękno
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
Twój komentarz może być pierwszy!