Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Była sobie dziewczyna

  • O filmie
  • O filmie
  • Informacje
  • Obsada
  • Recenzja
  • Galeria
  • Soundtrack
  • Zwiastuny

Idealny materiał do adaptacji?

Angielskiego powieściopisarza - Nicka Hornby'ego można porównać do Stephena Kinga. Rzecz jasna, nie ze względu na pokrewieństwo literackiego gatunku - brytyjski autor nie pisze bowiem horrorów. Natomiast jego proza, podobnie jak słynnego Amerykanina, od lat jest świetną pożywką dla filmowców.

Peter Sarsgaard i Carey Mulligan w filmie "Była sobie dziewczyna"
Peter Sarsgaard i Carey Mulligan w filmie "Była sobie dziewczyna" /materiały dystrybutora

Każda z bestsellerowych obyczajowych powieści Hornby'ego doczekała się lub właśnie czeka na ekranizację: "Miłosna zagrywka" (dwie adaptacje: pierwsza z Colinem Firthem, druga z Drew Barrymore i Jimmym Fallonem), "Przeboje i podboje" (z Johnem Cusackiem i Jackiem Blackiem w rolach głównych), "Był sobie chłopiec" (Hugh Grant, Rachel Weisz i Toni Collette) oraz "Jak być dobrym" (obecnie w trakcie realizacji) i "Długa droga w dół" (prawa wykupione przez Johnny'ego Deppa).

Przy niektórych z tych filmów Hornby pisał scenariusze i był producentem wykonawczym.

"Była sobie dziewczyna" była jednak dla niego wyzwaniem zupełnie innego rodzaju. Po raz pierwszy bowiem pisarz miał przełożyć na ekran materiał literacki innego autora.

"Nadal nie jestem pewien, co mnie tak porwało w tekście Lynn Barber, ale niewątpliwie coś w nim było. Przeczytałem go, a następnie dałem swojej żonie, Amandzie Posey (która została jednym z producentów) ze słowami: Patrz, to gotowy materiał na film. Zgodziła się ze mną i wraz z drugą producentką, Finolą Dwyer, zaczęły rozważać potencjalnych scenarzystów. Zacząłem robić się zazdrosny. Mówiłem: Po co ci ten palant? i tego typu sprawy - a w końcu powiedziałem, że sam chciałbym się tego podjąć" - opowiada Hornby.

W efekcie powstał fantastyczny scenariusz, nominowany zresztą w tym roku do Oscara, który ma wszelkie cechy doskonale znanych polskiemu czytelnikowi powieści autora "Wierność w stereo" czy "Był sobie chłopiec". Jest dowcipny, inteligentny i opowiada o bohaterach, których od samego początku lubimy.

Hornby na planie "Była sobie dziewczyna" pełnił także rolę konsultanta muzycznego. W końcu od lat znany jest z uwielbienia dla muzyki popowej.

"Nick był niezwykle pomocny, jeśli chodzi o dobór muzyki, której jest w filmie bardzo dużo. Była ona dla nas kluczowa przy budowaniu atmosfery, klimatu czasów, w których dzieje się film" - opowiadała Lone Scherfig, reżyserka filmu.

Z kolei Hornby komplementuje Scherfig i jednocześnie w typowy dla siebie sposób wyraża niezadowolenie ze swoje pracy.

"Pisząc scenariusz, oczywiście próbowałem sobie wyobrazić, jak będą wyglądały poszczególne sceny na ekranie. I muszę powiedzieć, że nie podołałem temu zadaniu. To znaczy - to, co zrobiła Lone, wygląda lepiej, niż to, co ja sobie wyobraziłem" - stwierdził pisarz.

"Była sobie dziewczyna" trafi do polskich kin 19 marca.

Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

więcej o:
dziewczyna,
Była sobie dziewczyna

Dodatki

Zwiastuny

Nowości

Top 10


Twój komentarz może być pierwszy!

Piszesz jako Gość

znaków do wpisania: 4000

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.

Informacje dodatkowe