Z perspektywy czasu zdumiewa mnie to, że nigdy go o nic nie pytałam.
Jedną z zasad egzystencjalizmu, wyznawanego przeze mnie i moje koleżanki w Lady Eleanor Holles School było wystrzeganie się pytań. Zadawanie pytań sugerowało naiwność i burżujstwo; powstrzymanie się od nich - wyrafinowanie i francuskość. A ja tak bardzo pragnęłam być wyrafinowana.
Lynn Barber, Była sobie dziewczyna
Nadal nie jestem pewien, co mnie tak porwało w tekście Lynn Barber, ale niewątpliwie coś w nim było, twierdzi scenarzysta Nick Hornby. Przeczytałem go, a następnie dałem swojej żonie, Amandzie Posey, która została jednym z producentów, ze słowami: 'Patrz, to gotowy materiał na film'. Zgodziła się ze mną i wraz z drugą producentką, Finolą Dwyer, zaczęły rozważać potencjalnych scenarzystów. Zacząłem robić się zazdrosny - 'Po co ci ten palant?' i tego typu sprawy - a końcu powiedziałem, że sam chciałbym się tego podjąć.
Zawsze uważałam, że w którymś momencie powinnam opisać historię mojego pierwszego chłopaka, bo od samego początku wydawała mi się wyjątkowa, mówi o swoim krótkim pamiętniku dziennikarka Lynn Barber. Powiedziałam o nim tylko mojemu mężowi, bo historia ta była tak długa i złożona, że nie dało się jej opowiedzieć komuś ot tak, podczas kolacji. Dlatego miałam wrażenie, że zrobiła się z tego niemal tajemnica.
Lynn Barber ma bardzo stanowczy i konfrontacyjny styl pisarski, więc gdy usłyszałem, że opisała swoją młodość, pomyślałem sobie 'O, to będzie ciekawe!' twierdzi Hornby. Ludzie, którzy czytają jej artykuły są jej bardzo ciekawi, lecz Lynn zawsze stroniła od pisania o sprawach osobistych. Dlatego byłem zafascynowany, gdy usłyszałem o tej historii.
Od początku wiedzieliśmy, że może nam się nie udać - w końcu robiliśmy adaptację 12-stronicowego tekstu z czasopisma literackiego - lecz wszyscy bardzo się w to zaangażowaliśmy. Miałem wrażenie, że rozumiem Jenny; sam pochodzę z przedmieść, a moi rodzice nie mają wyższego wykształcenia. Spodobała mi się głębia dylematu "życie kontra edukacja". Byłem kiedyś nauczycielem i sam bardzo często się nad tym zastanawiałem. Byłem przekonany, że potrafię napisać scenariusz, który podrasuje tekst Lynn i sprawi, że wyjdzie z niego ciekawy film.
Opisując okres, w którym osadzona jest "Była sobie dziewczyna", filmowcy natychmiast zaznaczają, że Wielka Brytania zaczęła się bawić dopiero po 1961 roku. Cztery lata po deklaracji premiera Harolda Macmilliana, że "większość obywateli nigdy nie zaznała takiego dostatku, jak teraz" przeciętna angielska rodzina nadal wiodła dosyć skromny i surowy żywot. Choć głowy wszystkich zaprzątały przemiany społeczne i seksualne, to większości ludzi nie było do nich tak znowu śpieszno.
Zawsze, gdy ktoś mówi o latach sześćdziesiątych, mam ochotę krzyczeć, twierdzi Barber. Lata sześćdziesiąte zaczęły się właściwie dopiero koło '63, '64 roku. Początek dekady był dosyć ponury.
Hornby cytuje "Annus Mirabilis" Philipa Larkina:
Stosunek płciowy zrodził się jako idea
W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym trzecim
Między zdjęciem zakazu z Chatterley (takiej powieści)
A nagraniem przez Beatles pierwszego longplaya
Jednym z filarów tego filmu i zarazem tym, co zaintrygowało mnie w całej tej historii jest fakt, że w 1962r. nadal tkwiliśmy w powojennej ascezie, twierdzi Hornby. Anglia była w tym okresie skrajnie zaściankowa i dosyć uboga. Druga wojna światowa otworzyła epokę USA, a amerykańskie lata 50. - wielkie samochody, rock'n'roll - były właśnie produktem dobrobytu. Podczas gdy tam każdy się woził Cadillakiem, my nadal czekaliśmy na autobus.
Mój poprzedni film był osadzony w Danii w 1957, więc co nieco wiem o obsesji zachowania umiaru, życiu w cieniu wojny i prostych fantazjach, jakimi karmili się wtedy ludzie, twierdzi reżyserka Lone Scherfig. Z drugiej strony - nie znałam Londynu, więc bardzo się pilnowałam, żeby z jednej strony wszystko było na swoim miejscu, a także by film ten zrozumiał nawet ktoś, kto nie jest Anglikiem, nie pochodzi z Twickenham, i nie miał w 1962 roku szesnastu lat. Robiliśmy wszystko, by podkreślić klimat tamtych czasów, bo w pewnym sensie wierzyliśmy, że tego typu historia mogła się wydarzyć wyłącznie w tym okresie, zwłaszcza jeśli chcieliśmy, by widzowie zidentyfikowali się z bohaterami.
Nie dociera do nas, jak szybko płynie czas. Przykładowo, ludziom w określonym wieku późne lata 80. nadal wydają się bardzo nieodległe, zauważa Hornby. A dokładnie tyle samo czasu minęło od drugiej wojny światowej do okresu pokazanego w naszym filmie. Jeszcze w połowie lat 50. racjonowano towary; ze względu na obostrzenia walutowe było bardzo trudno wyjechać za granicę, w sklepach spożywczych nie było za bardzo wyboru - byliśmy pozbawieni naprawdę wielu rzeczy.
Carey Mulligan, grająca rolę Jenny przyznaje, że ewolucja jej bohaterki - choć oparta na prawdziwych doświadczeniach Barber - może być postrzegana jako metafora tamtego okresu. To opowieść o dojrzewaniu Jenny, ale i całych lat 60., twierdzi. Wszyscy mi mówili 'O, grasz w filmie o latach 60.!' i musiałam im tłumaczyć, że nie opowiada on o hipisach, lecz o tym, co było przed nimi. 'A co było przed nimi?' 'No właśnie niewiele!'.



Ambasador
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
Twój komentarz może być pierwszy!