
"Teraz jestem tatą. Muszę być czujny, a po trawce szklą mi się oczy" - wyznał niedawno Pitt.
Parę dni później w radiowej rozmowie z Howardem Sternem oliwy do ognia dolał jednak niezawodny Quentin Tarantino, ujawniając, że kiedy spotkał się z Pittem w jego francuskiej posiadłości, by omówić szczegóły roli w "Bękartach wojny", ten poczęstował go "niezłym towarem".
"Przyniósł grudkę haszyszu, wyciągnął nóż i jak Jesse James odkroił mi spory pasek. Zapytałem: 'Masz jakąś fifkę?', a on wręczył mi puszkę po coli" - wyznał Tarantino.
Na konferencji prasowej w Cannes Pitt wspominał, że przekonał się do występu w "Bękartach wojny" po pięciu butelkach wina, które spożył tej nocy z Tarantino. Teraz wiemy, że panowie pili także colę.




Ambasador
Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu
~zeddead
i zostanie przestepca za to ze zajarał
dodaj komentarz »wszystkie wątki »